Świat

Smutne święto

29 lipca - Światowy Dzień Tygrysa

Największy kot świata jest na granicy wyginięcia. Nie wiadomo jeszcze czy da się go w ogóle uratować.

Jest wspaniałym myśliwym, który szybko biega, wspaniale skacze i pływa. Może ważyć sporo ponad 300 kg. Zawsze budził wśród ludzi zachwyt i strach, i właśnie mieszanina tych uczuć spowodowała, że obecnie żyje na wolności zaledwie około trzech tysięcy tygrysów. 100 lat temu żyło ich 100 tysięcy. Trzy tysiące to może się okazać za mało, by trwale uchronić tygrysa przed wyginięciem. Najbardziej zagrożony jest podgatunek tygrysa syberyjskiego, który jest największym kotem świata – dziko na Syberii i pograniczu chińsko-rosyjskim w dolnym biegu Amuru żyje już tylko 450 – 500 osobników. Stosunkowo najlepiej – o ile to słowo w ogóle pasuje do opisu sytuacji tego wspaniałego kota – ma się podgatunek tygrysa bengalskiego, żyjący w Indiach, Nepalu i Bangladeszu (ponad 2000 osobników) i indochińskiego, żyjący w Kambodży, Laosie, Tajlandii i Wietnamie (do 1000 osobników).

Z dziewięciu podgatunków tygrysa wymarły już całkowicie cztery, a więc tygrys kaspijski, balijski i jawajski, a także – najprawdopodobniej – chiński. 60 z tych ostatnich przebywa w ośrodkach zamkniętych w południowych Chinach, ale dzikiego chińskiego tygrysa już dawno nikt nie widział.

Ludzie od lat jakoś próbują ratować to zwierzę, ale bez większych rezultatów. Podczas szczytu tygrysiego, w zeszłym roku w Rosji, na który zaproszono przedstawicieli Interpolu, by ci doradzili państwom, w których tygrys dziki jeszcze śladowo występuje, jak walczyć z kłusownictwem tych zwierząt, pojawił się nawet projekt, by za nielegalne zabicie tygrysa karać śmiercią. Ciekawy pomysł; właściwie dlaczego nie. Nota bene, słynny aktor - Leonardo di Caprio, znany z miłości do tych kotów, ofiarował wówczas organizacjom zajmującym się ochroną tygrysa milion dolarów dotacji. Niewiele to jednak dało. Tygrysy wciąż giną i to nie dlatego, że nie mają gdzie żyć – to najczęstszy powód zagrożenia gatunków dzikich zwierząt – a z tego względu, że są nielegalnie zabijane. Już nawet nie dla futer, ponieważ skórę tygrysa byłoby dzisiaj bardzo trudno sprzedać, ale z powodu tradycyjnej chińskiej medycyny, w której ceni się niezwykle tygrysie kły, kości, a nawet jądra. Wyrabia się z nich „cudowne” specyfiki, które ponoć leczą niemal wszystko. Problem pojawi się wówczas, gdy już nie będzie tygrysów do upolowania.

Istnieje inny wspaniały kot, chyba jeszcze piękniejszy od tygrysa, czyli lampart amurski, żyjący w parku przyrody Barsowy na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Na wolności pozostało już tylko ok. 30 osobników tego kota. Więc lampart amurski raczej nie przetrwa. Czy podobny los czeka tygrysa? Miejmy nadzieję, że nie. Organizacja WWF zainicjowała międzynarodowy program ochrony tygrysa TX2, którego celem ma być podwojenie do 2020 roku liczby tych zwierząt żyjących na wolności.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną