Świat

Bez przebaczenia

Nikt nie chce pochować zbrodniarza z SS

Nigdzie nie chcą pochować hitlerowskiego zbrodniarza. Ani w Argentynie, gdzie przez pół wieku wiódł spokojne życie nauczyciela, ani w Rzymie, gdzie przez ostatnie lata odbywał w areszcie domowym, w luksusowych warunkach, karę dożywocia.

Nie chcą go nawet w rodzinnej miejscowości, gdzie się urodził przed stu laty. Erich Priebke był i do końca życia pozostał nazistą, który nigdy nie wyraził skruchy.

Nie błagał o przebaczenie rodzin ponad trzystu mężczyzn i chłopców rozstrzelanych przez SS w pieczarach pod Rzymem w 1944 r. Zorganizował transport i egzekucję, odhaczał nazwiska na liście skazanych na śmierć zakładników aresztowanych przez Niemców na rozkaz Hitlera w odwecie za zamach bombowy, który zabił ponad 30 niemieckich żołnierzy na jednej z ulic Wiecznego Miasta.

Gdy w Argentynie zdemaskował go amerykański reporter telewizyjny, potwierdził, kim jest i co robił w Rzymie. Od razu dodał, że był młodym oficerem i musiał wykonać rozkazy dowódców. Klasyczna wymówka zbrodniarzy wojennych.

Teraz nigdzie nie chcą pogrzebać Priebkego. Ale jakoś najpierw udało mu się uciec do Argentyny i przez dziesięciolecia uniknąć odpowiedzialności za udział w zbrodni. A w Rzymie udało mu się uzyskać faktyczne złagodzenie kary dożywocia, bo w ramach aresztu domowego mógł chodzić na spacery i do restauracji. Zamieszkał w mieszkaniu swego obrońcy, Włocha o sympatiach prawicowych.

Jest w tej ponurej sprawie bulwersujący wątek religijny. Władze kościelne nie zgodziły się na organizowanie pogrzebu w kościele na terenie Rzymu. Ale zgodzili się na pogrzeb tak zwani lefebryści, rozłamowa grupa katolików odrzucająca reformy II Soboru Watykańskiego, sympatyzująca z twardą prawicą. I to w ich kościele pod Rzymem miała się odbyć ceremonia pogrzebowa. Ponoć Priebke dał się im poznać jako chrześcijanin. Tu zaczyna się drugi bulwersujący wątek: polityczny. Pod kościołem lefebrystów doszło do starć między włoskimi neonazistami i antyfaszystami. Priebke okazał się bohaterem skrajnej włoskiej prawicy. Ksiądz zdjął ornat i uciekł.

Przebaczać można tylko we własnym imieniu. Tylko rodziny ofiar esesmana mogły mu przebaczyć, nikt w ich imieniu. Ale kiedy poprosiły, by w tak późnej starości dał im szansę, nie skorzystał. Oblicza się, że w samych Niemczech żyje jeszcze co najmniej 60 nieosądzonych zbrodniarzy hitlerowskich. Powinni być ściągani aż do grobu, bez przedawnienia, ale energiczniej niż Priebke.

PS. Zbrodniarze komunistyczni tak samo.        

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Psi umysł

Nie my udomowiliśmy psy. One zrobiły to same i dzięki temu, pod pewnymi względami, stały się bystrzejsze od szympansów.

Marcin Rotkiewicz
01.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną