Papież Franciszek rządzi!
Człowiekiem Roku magazynu „Time” zostaje stary człowiek. Nie żaden młody idol. Nie wysportowany, chełpiący się swoi gładkim ciałem celebryta. Ale stary papież Franciszek.
materiały prasowe

1.
Zaczęło się! Gdy tylko rok 2013 ma się już ku końcowi, starym zwyczajem rozpoczyna się festiwal podsumowań, nominacji i ocen tych dwunastu miesięcy, które dane nam było przeżyć. I tak tygodnik „Time” obwieścił, że Człowiekiem Roku 2013, człowiekiem, który odcisnął największe piętno na minionych miesiącach, jest papież Franciszek.

Choć zwycięstwo Franciszka nie powinno być dla nas zaskoczeniem, to z pewnością daje do myślenia. Co dokładnie?

2.
Po pierwsze, w świecie, w którym boimy się autorytetów, jak diabeł święconej wody, bo zamieniliśmy ich na celebrytów, papież jawi się niczym niekwestionowany lider. Franciszek swój autorytet nie buduje przez to, że chce uchodzić za „moralnego atletę”, ale odsłania się jako człowiek, który nie poddaje się w boju o lepszy świat. Świat, w którym każdy biedny, wykluczony, poniżony, zdaniem papieża, woła o pomstę do nieba.

Po drugie, w zachodnim świecie, w którym na szczęście sekularyzacja obróciła i obraca w pył fałszywe bożki, papież jawi się jako wiarygodny przywódca nie tyle sensu stricto kościelny, co raczej duchowy. W tym sensie raz jeszcze pokazuje, jak niegdyś św. Franciszek czy Martin Luther King, że prawdziwa rewolucja nie dokonuje się sferze polityki. Prawdziwa rewolta zaczyna się w sferze ducha.

Po trzecie, papież Franciszek dowodzi, że zmiana, której on sam jest symbolem, budząc uznanie także tych, którzy nie podzielają jego wiary, może przyjść nawet z tak anachronicznej instytucji, jaką jest dziś Kościół rzymskokatolicki. To jasny znak także dla polityków, jak świat długi i szeroki, którzy nauczyli się mówić, że „nic się nie da zrobić”. Otóż da się zrobić i to dużo. Potrzebna jest tylko nadzieja, konsekwencja i determinacja.

Po czwarte, Człowiekiem Roku magazynu „Time” zostaje stary człowiek. Nie żaden młody idol. Nie wysportowany, chełpiący się swoim gładkim ciałem celebryta. Ale stary papież, który stając się rzecznikiem innego, sprawiedliwego i przyzwoitego społeczeństwa, winien dla nas młodych, uzbrojonych w słowa o gniewie i rewolucji, stać się wzorem, jak bez przemocy buduje się lepszy świat.

3.
I na koniec gorzka refleksja: mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że gdyby to rodzime tygodniki katolickie ogłaszały swojego Człowieka Roku 2013, wówczas papież Franciszek byłby bez szans.

makowski.blog.polityka.pl

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj