Świat

Zbyt wielu wrogów

Co przewiduje tymczasowe porozumienie nuklearne z Iranem

20 stycznia 2014 r. wchodzi w życie porozumienie nuklearne między Iranem a państwami P5+1 (stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ plus Niemcy). Ta umowa ma prawdopodobnie zbyt wielu wrogów, aby przetrwała.

Porozumienie przewiduje półroczne „zamrożenie” irańskiego programu nuklearnego, co ma być pierwszym krokiem do zasadniczej, wieloletniej umowy. Na razie Iran zobowiązał się m.in. do pozbycia się uranu wzbogaconego do poziomu 20 proc., demontażu części systemu wirówek, niezbędnych do wzbogacania, rezygnacji ze wzbogacania plutonu oraz pełnego otwarcia swoich ośrodków nuklearnych dla zachodnich inspektorów. W zamian państwa P5+1 zobowiązały się poluzować sankcje gospodarcze, nałożone na Iran, przede wszystkim uwolnić irańskie pieniądze, zablokowane obecnie w zachodnich bankach.

Do umowy parli liderzy obu stron, prezydenci Barack Obama i Hasan Rouhani. Dla Amerykanów to pierwsze porozumienie z Iranem od 34 lat. Ma ono - w zamyśle Białego Domu – rozładować napięcia na Bliskim Wschodzie, w sytuacji gdy Amerykanie powoli opuszczają region militarne. Poluzowanie sankcji to z kolei ratunek dla ledwo dyszącej irańskiej gospodarki, a Rouhani obiecał wyborcom, że „w końcu chleb ma być równie ważny jak rakiety”.

Umowa ma jednak wielu wrogów. Dla irańskich konserwatystów to niemal zdrada narodowa, bo uważają oni program nuklearny za jedyny gwarant irańskiej potęgi. Poza tym jakakolwiek umowa z Wielki Szatanem podważa fundamenty reżimu ajatollahów, wciąż opartemu w dużym stopniu na antyamerykanizmie. Umowa nie podoba się również sunnickim reżimom w regionie. Widzą one w niej początek anty-sunnickiego sojuszu Ameryki i Iranu.

Nawet jednak gdyby udało się przezwyciężyć strachy wyżej wymienionych, cios w plecy może przyjść ze strony amerykańskiego Kongresu. Izba Reprezentantów od początku była przeciwna układom z Teheranem. Jej liderzy, zarówno republikańscy, jak i demokratyczni, twierdzą, że wobec Iranu działa tylko bat, czyli coraz cięższe sankcje, które ostatecznie mają doprowadzić do upadku reżimu. Ich złagodzenie to według nich oznaka słabości Zachodu i prosta droga do irańskiej bomby atomowej.

To radykalne stanowisko Izby tonowali dotychczas amerykańscy senatorowie. Jeszcze w grudniu wzmożenie sankcji wobec Iranu popierało zaledwie 24 senatorów. W niedzielę ich liczba sięgnęła 59. Obama już trzykrotnie ostrzegał Kongres, że nowe sankcje zabiją porozumienie z Iranem i obiecał, że skorzysta z weta w przypadku przegłosowania nowych sankcji. Ich zwolennikom brakuje zatem już tylko ośmiu głosów, aby je odrzucić.

Prezydenci Iranu i USA potrzebują tego porozumienia, jeśli nie z powodów geopolitycznych, to na pewno wewnętrznych. Ale w obu krajach umowa ma zbyt wielu wrogów, bo - jak się okazuje - eskalacja napięć jest potrzebna nie tylko irańskim konserwatystom. Jeśli dorzucić również brak zaufania na linii Waszyngton-Teheran, to nawet niewielka prowokacja może zniweczyć całą umowę. Jest wysoce prawdopodobne, że wkrótce do niej dojdzie.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Rynek

Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Choć w te święta oszczędzać jeszcze nie będziemy, moda na zakupowe szaleństwa powoli się kończy. Na drodze rozpasanej konsumpcji stają coraz głośniej wyrażane obawy o przyszłość. Zarówno naszych portfeli, jak i naszej planety.

Cezary Kowanda
03.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną