Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rozumie?

Wileńszczyzna okiem Ziemowita Szczerka

Julia Nieścier, jedna z mieszkanek Solecznik. Julia Nieścier, jedna z mieszkanek Solecznik. Andrzej Sidor / Forum
Wileńszczyzna bardziej przypomina Białoruś niż Polskę. Polszczyzna, którą posługują się na co dzień młodzi wileńscy Polacy, może zdziwić, bo nie jest to ów romantyzowany, dobrodusznie brzmiący dialekt północnokresowy, tylko, z grubsza, miks polskiego i rosyjskiego z litewskimi elementami.
Soleczniki witają po litewsku.Andrzej Sidor/Forum Soleczniki witają po litewsku.

Kropla Grabarczyka drąży styropian w Solecznikach

– Jedź do Solecznik – mówili przez telefon znajomi wileńscy dziennikarze – przyjeżdża delegacja z Warszawy. Jedź, posłuchasz.

Krajobraz za oknem przypominał tapetę z Windowsa XP: zielone pagórki, niebo i pustka.

– Dobra – powiedziałem i zawróciłem za Ejszyszkami na Soleczniki.

Do polskiego gimnazjum nie było trudno trafić. Wszedłem do auli, w której odbywało się spotkanie. Na ścianie – wycięte ze styropianu słoneczniki, które robią za symbol Solecznik. W stojaku flagi Polski, Litwy i Unii Europejskiej. Na krzesłach – siwi Polacy wileńscy. Akcent jak z przedwojennych filmów i drżące, starcze głosy: patriotyzm, Polska, Wilno, język, społeczność, Wielkie Księstwo, Korona. Między nimi – młodzi. Stylówka ogólnowschodnioeuropejskiej prowincji, niektórzy w garniakach. Ziewają, wiercą się, ale przyjechała delegacja, to trzeba siedzieć, bo starsi kazali.

Patrzę, kto też tam w delegacji, i proszę: sam wicemarszałek Sejmu RP Cezary Grabarczyk. Mina troszkę zatroskana, a troszkę jednak uśmiechnięta, że niby nie jest tak strasznie źle na tym świecie.

Starsi pytali go, jak tam stoją sprawy z ochroną praw litewskich Polaków przez Warszawę. Skarżyli się na to samo, co zawsze: że nie można do ściany własnego domu przymocować tabliczki z polską nazwą ulicy, że nie można własnego nazwiska napisać w dowodzie po polsku, przez W, a nie V, czy przez Sz, a nie Š, że przed polskim szkolnictwem państwo litewskie piętrzy problemy. A rząd polski nic nie robi. Polaków 40 mln, Litwinów 3 – i nic. Młodzi ziewali, ale siedzieli. Grabarczyk nie ziewał, a jeśli ziewać mu się chciało, dobrze to maskował.

Polityka 15.2014 (2953) z dnia 08.04.2014; Na własne oczy; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Rozumie?"
Reklama