Czy Krym stanie się drugą Abchazją?

Państwo na pokaz
Bieda, ruiny, krowy na ulicach i wszechobecni Rosjanie – blisko sześć lat po oderwaniu od Gruzji Abchazja jest dziś zapomnianym protektoratem Moskwy. Taka przyszłość grozi Krymowi.
MS/Polityka

Plaża w Suchumi
Justyna Mielnikiewicz/The New York Time/EAST NEWS

Plaża w Suchumi

W hotelach w Suchumi lepiej nie proponować, że zapłaci się w lari – gruzińskiej walucie – i nie pozwalać sobie na uwagi, że przecież formalnie wciąż jest się w Gruzji, bo natychmiast ląduje się na ulicy. Lepiej też nie pytać, po kolejnej kontroli rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czy w niepodległej Abchazji funkcjonują jakiekolwiek abchaskie instytucje. Nawet w prywatnej kwaterze codziennie usłyszysz od gospodarzy, jakim wcieleniem zła są Stany Zjednoczone i Gruzja.

Nienawiść wrosła tu w serca dawno temu. Konflikt zaostrzył się już w latach 30. ubiegłego wieku, gdy Abchazja weszła w skład republiki gruzińskiej jako podmiot autonomiczny. Ta drobna okoliczność – nieistotna przecież w wielkim imperium – w 1991 r. przyniosła kolosalne konsekwencje. Gdy ZSRR się rozpadł, tylko republiki związkowe, a nie autonomiczne, mogły wybić się na niepodległość.

W Gruzji akurat trwała wojna domowa. Czeczenami walczącymi po stronie abchaskiej dowodził słynny później z wojny z Rosją Szamil Basajew. Gruzini wygrali jednak pierwszą fazę konfliktu, podpisano nawet rozejm, który, dając sporą autonomię Abchazji, zakładał pozostanie regionu w granicach Gruzji. Porozumienie przetrwało tylko miesiąc. Nagła ofensywa Abchazów, wspieranych przez Rosjan, zaskoczyła Gruzinów, którzy w popłochu uciekli z regionu. Abchazja stała się niezależna od Tbilisi i coraz bardziej zależna od Moskwy. Finał tego procesu nastąpił w sierpniu 2008 r., kiedy Gruzja przegrała krótką wojnę z Rosją.

Tylko flaga jest nowa

Omar Khashba, miejscowy biznesmen i znajomy prezydenta republiki, wcale nie jest zadowolony z niepodległości. – Wszystko tu jest na pokaz – macha ręką, popijając tureckim wzorem maleńką czarną kawę o mocy stu Red Bulli. – Mamy własną walutę, tyle że nikt jej nie widział, mamy własne paszporty, tyle że możemy na nich pojechać tylko do Rosji, mamy własną armię, ale dla własnego bezpieczeństwa lepiej, żeby z koszar nie wychodziła – tłumaczy coraz bardziej poirytowany.

Jest niedzielne popołudnie na nadmorskim bulwarze. Niedaleko widać suchumski port. Martwy, jak wszystko w Abchazji. – Gruzińska marynarka traktuje każdy statek płynący do Suchumi jak kontrabandę i stara się blokować go już na morzu – tłumaczy Omar.

W pobliskim lokalu trwa przyjęcie urodzinowe. Z wielkich głośników grzmi na cały regulator rosyjski hit „Dień Rażdienia”. Jak wszystko tu – po rosyjsku. Rdzenni Abchazi mówią po abchasku, ale ten język to bardziej urzędowy obowiązek niż mowa ulicy. Nawet dzieci w szkołach uczą się go jedynie w początkowych klasach. Brakuje nauczycieli abchaskiego, książek po abchasku.

To pozostałość po ZSRR: człowiek radziecki mógł mieszkać na Kamczatce czy w Abchazji, ale mówić i myśleć musiał po rosyjsku. Również elity kraju przechodziły wszędzie tę samą drogę awansu: od Komsomołu po KPZR. Kolejni prezydenci Abchazji nie są tu żadnym wyjątkiem. Wykształceni w czasach imperium myślą wciąż tak, jak nauczono ich w młodości. Nie wiedzą nawet, że można źle pomyśleć czy, nie daj Boże, powiedzieć o Związku Radzieckim albo teraz o Rosji. Zachodu nie znają i nie chcą go znać. – A dlaczego mamy się upodobniać do reszty świata? – pyta, a właściwie wykrzykuje suchumska gospodyni. – Czy ty też robisz w swoim domu wszystko tak samo jak sąsiad? Czy może masz własne zasady i własny porządek?

Rzecz w tym, że w abchaskim domu ani własnych zasad, ani własnego porządku nie ma. Nie ma abchaskiego prawa, lecz skopiowane przepisy z rosyjskich kodeksów. Nawet tablice rejestracyjne mają wzór rosyjski. Dzwoni się tu, wybierając rosyjski numer kierunkowy +07. Prezydent posługuje się rosyjskim paszportem. W niepodległej Abchazji płaci się oczywiście rosyjskimi rublami, a język rosyjski ma status języka urzędowego. Rosjanie budują, bądź już zbudowali, tu osiem wojskowych baz. Na granicach stoją rosyjscy żołnierze, bezpieczniacy, celnicy i pogranicznicy. Moskwa dała paszporty, wypłaca emerytury, utrzymuje rząd i państwowe instytucje. Rok w rok z rosyjskiego budżetu wypłacane są 2 mld rubli (168 mln zł), które znikają bezpowrotnie w Suchumi.

Wojna z Gruzją z lat 1992–93 jest dziś jedynym elementem spajającym społeczeństwo i powodem do dumy. Tyle że to powód fałszywy. Abchazja przecież wojnę przegrała z kretesem. Gruzińskie czołgi zajęły Suchumi w ciągu kilku dni. Gdyby nie wsparcie Rosjan, marzenia o niepodległości czy nawet autonomii trzeba by odłożyć. Ale to szczegóły, o których nikt nie chce tu pamiętać. Ostateczny wynik jest przecież zwycięski, co widać na setkach billboardów. Młodzi, roześmiani chłopcy na czołgach, klęczący mężczyźni całujący abchaską flagę, uzbrojeni żołnierze przytulający dzieci.

Min niet

W czasach Związku Radzieckiego Abchazja była jednym wielkim kurortem. Oczamczira, Gagra, Suchumi przyciągały miliony ludzi z całego imperium. Potężne sanatoria z tysiącami pokojów, 15-piętrowe domy wypoczynkowe syberyjskich kombinatów przyjmowały gości przez cały rok. Dziś zrujnowane straszą wybitymi szybami, zarośniętymi parkingami. Pomnik tego, co było i nigdy nie wróci. Jak budynek parlamentu w Suchumi, zbombardowany przez Gruzinów przeszło 20 lat temu. Stoi do dziś w centrum miasta, symbolizując – zgodnie z miejscową wykładnią – barbarzyństwo Gruzinów i bohaterstwo obrońców.

Te ruiny robią właśnie najbardziej przygnębiające wrażenie. Jak w Czarczy, tuż przy drodze, rząd opuszczonych, wypalonych bloków. Pierwsza fala ucieczek i wysiedleń zaczęła się tuż po wojnie w 1993 r. Druga w 1998 r., po kolejnym zaostrzeniu konfliktu. Następna w 2008 r. Gospodarze uciekli tak jak stali. Abchazi przed Gruzinami, Gruzini przed Abchazami, a potem Rosjanami. Liczbę uchodźców szacuje się na ponad 170 tys. Rozszabrowane domy pozostały, a z biegiem lat zniknęły w zieleni. Jedynie napisy przy drogach, niczym na filmach wojennych: min niet, przypominają tragiczną historię tych terenów.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną