Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Nagi jak mandaryn

Kampania antykorupcyjna w chińskiej partii komunistycznej trwa. Kampania antykorupcyjna w chińskiej partii komunistycznej trwa. Jason Lee/Reuters / Forum

W chińskiej partii komunistycznej (80 mln członków) trwa kampania antykorupcyjna. Kierownictwo pod wodzą Xi Jinpinga stara się przekonać masy, że partia jest komunistyczna nie tylko z nazwy, zmusza więc towarzyszy do zmiany stylu życia i pracy. Ma być skromniej, bez pławienia się w luksusach, orgii i przede wszystkim bez bogacenia się na lewo. Jak zawsze w podobnych przypadkach szyld zwalczania łapownictwa to dobry pretekst, by usuwać konkurentów do władzy i urzędów, to także okazja do demonstracji sprawności rządzących. Chińczyków karmi się relacjami z procesów pokazowych, podczas których skruszeni sekretarze wyznają swoje kapitalistyczne grzechy. Na celownik wzięto właśnie tzw. nagich urzędników.

Nie jest żadną tajemnicą, że w Chinach, podobnie jak np. w Rosji, oficjele wysyłają za granicę swoje rodziny i pieniądze, kupują tam domy i posyłają dzieci do tamtejszych szkół. Moda ta nie bierze się jedynie z wiary w jakość zagranicznej edukacji, ale raczej z obawy przed utratą zgromadzonego majątku, często ogromnego, który w ojczyźnie może przepaść, jeśli urzędnik znajdzie się na cenzurowanym. Praktyka ta nie jest nielegalna, choć budzi podejrzenia. W prowincji Guangdong (jej stolicą jest Kanton) prokuratura po ledwie kilkutygodniowym śledztwie namierzyła ponad tysiąc urzędników, którzy w kraju mają (stosunkowo) niewiele, za to znacznie więcej za granicą. Około dwustu z nich szybciutko zgodziło się ściągnąć rodziny z emigracji, zaś 866 – odnotowuje skrzętnie agencja Xinhua – przystało na degradację, wybierając tym samym ascetyczny los nagich mandarynów.

Polityka 24.2014 (2962) z dnia 10.06.2014; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama