Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Nowy 11 września

Światowe media o katastrofie MH17 na Ukrainie: „Morderstwo na niebie”, „Rzeź”, „Rakieta Putina”

materiały prasowe
Czołówki światowych mediów wypełniła katastrofa boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych, który w czwartek po południu rozbił się na wschodzie Ukrainy. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga samolotu – w sumie 298 osób.

Holenderska prasa: Rosyjski Frankenstein i powrót do Zimnej Wojny

Na pokładzie MH17 najwięcej było Holendrów – aż 189 osób. Gazeta „AD” publikuje zdjęcie, na którym widać dwoje wstrząśniętych ludzi, i opatruje je nagłówkiem „W szoku”.

W jednym z artykułów cytowany jest ekspert w dziedzinie obrony, który twierdzi, że „nikt w tym konflikcie na tym nie skorzysta”. Inna gazeta, „The Volkskrant”, cytuje holenderskiego premiera Marka Rutte’a, który określa katastrofę jako „jedną z najgorszych tragedii w holenderskiej historii”.

Według gazety „wszystko wskazuje na prorosyjskich separatystów”. Dziennikarze zastanawiają się też, dlaczego samolot leciał nad strefą objętą działaniami wojennymi. Według jednej z analiz, poświęconych tej tragedii, „jeśli potwierdzi się, że katastrofa ma związek z prorosyjskimi siłami, Moskwa zderzy się z dyplomatyczną burzą”. „Rewolta we wschodniej Ukrainie będzie Frankensteinem Rosji” – czytamy.

„Kreml ma przed sobą trudny wybór. Może opuścić rebeliantów, zamknąć granice i patrzeć, jak ukraińska armia radzi sobie z rebelią. To może być trudne do przełknięcia dla Putina, ale alternatywa jest równie nieatrakcyjna – powrót do ciemnych dni Zimnej Wojny”.

Holenderska gazeta „Telegraaf” cytuje m.in. ukraińskiego ambasadora w Holandii: „Ta wojna jest teraz w sercu Europy” – mówi Olexander Horin – „Ten incydent jasno dowodzi, że nie mówimy o wojnie domowej, ale o wojnie, która zagraża stabilności Europy”.

Media rosyjskie: celem Ukraińców był Putin

Rosyjska prasa aż kipi od nieprawdopodobnych scenariuszy i przedstawia coraz bardziej niezwykłe powody katastrofy. Według dziennika „Komsomolskaja Prawda” to ukraińscy kontrolerzy z Dniepropietrowska, którzy prowadzili malezyjski samolot, zmienili trasę lotu i skierowali samolot Malaysian Airlines do strefy powietrznej nad terytorium walk. „Sugerując się danymi portalu FlightAware, na którym można śledzić samoloty, widać, że trasa lotu odbiega od tej z 14 i 15 lipca. Wtedy trasa przebiegała wzdłuż południowego wybrzeża Morza Azowskiego. Jednak już 16 lipca samolot skierował się na północne wybrzeże, a 17 lipca w ogóle przemieścił się na północ, bezpośrednio nad strefę działań bojowych” – pisze „Komsomolskaja Prawda”. Według tej gazety możliwe jest, że ukraińscy kontrolerzy skierowali pilota na inną trasę, by ominąć Krym, bo mogli uznać, że to niebezpieczne dla Malezyjczyków. „Skierowali ich więc do samego piekła”.

Rosyjska prorządowa „Russia Today” podaje, że malezyjski samolot leciał podobną trasą, co samolot Władimira Putina. Portal spekuluje (pokazując m.in. zdjęcia obu maszyn, zdaniem portalu bardzo do siebie podobnych), że to prezydent Rosji mógł być celem ataku dokonanego przez ukraińskie wojsko. „Prezydent Putin w tym czasie wracał z Brazylii do Moskwy, gdzie uczestniczył w ekonomicznym szczycie grupy BRICS”. „RT” cytuje również oświadczenie rosyjskiego ministra obrony, według którego bateria była rozmieszczona w miejscu, z którego mogłaby być wystrzelona rakieta”. Stwierdza też, że promieniowanie pochodzące z baterii zostało wychwycone przez rosyjską armię. „Rosyjski sprzęt wychwycił 17 lipca aktywność radaru Kupol, rozmieszczonego na części systemu Buk-M1 niedaleko miescowości Styla” – podano w oświadczeniu. Miejscowość ta leży ok. 30 km na południe od Doniecka. Według oświadczenia radar mógł dostarczać informacje naprowadzające do innej baterii rozlokowanej w regionie, która znajdowała się w zasięgu ognia względem trasy samolotu”.

Ta informacja – zdaniem „RT” – zadaje kłam wcześniejszym oświadczeniom Kijowa, że Ukraińcy nie mogli odpalić pocisku w kierunku samolotu cywilnego, ponieważ nie mają rozmieszczonych wyrzutni Buk w tym regionie.

Według „Izwiestiji” boeing stał się ofiarą przypadkowego wystrzelenia ukraińskiej rakiety, a władze w Kijowie wykorzystują tragedię, żeby zdobyć korzyści polityczne.

Nie wszystkie rosyjskie tytuły są tak jednostronne. Według niezależnego dziennika „Kommiersant” separatyści z Donieckiej Republiki Ludowej posiadają system BUK, który mógł zestrzelić boeinga, nawet na wysokości 10 km. Gazeta dodaje, że w tym samym czasie w powietrzu znajdował się inny samolot i separatyści mogli się pomylić.

Z kolei Sara Firth, dziennikarka „Russia Today”, odeszła z telewizji, bo nie mogła znieść – jak twierdzi – braku poszanowania dla faktów w sprawie tragedii malezyjskiego samolotu.

Brytyjska prasa: morderstwo i rakieta Putina

Na pokładzie maszyny było co najmniej dziewięcioro Brytyjczyków. W piątek prasa na Wyspach poświęca katastrofie sporo miejsca. Dziennik „The Independent” w tekście opatrzonym nagłówkiem „Zestrzelony z nieba” pisze, że o atak na maszynę podejrzani są głównie prorosyjscy separatyści. Gazeta pisze również o brytyjskim małżeństwie, które wraz z niemowlęciem chciało wsiąść na pokład samolotu, ale zabrakło wolnych miejsc: – Wy czujecie ostry ścisk w żołądku. My czuliśmy motyle. Nasze serca zaczęły szybciej bić – mówi cytowany przez „The Idependent” Barry Sim dla BBC.

W innym tekście w serwisie zwraca się uwagę na szczególny zbieg okoliczności. „Utrata dwóch maszyn pasażerskich w ciągu kilku miesięcy przez jedną linię lotniczą – to niezwykle rzadkie. Para katastrof w czasie, gdy samoloty wykonują standardowy lot na wysokim pułapie, jest bezprecedensowa” – zauważają dziennikarze, odnosząc się do słynnej i do dziś niewyjaśnionej katastrofy samolotu MH370, który kilka miesięcy temu rozbił się na trasie z Kuala Lumpur do Pekinu.

„The Guardian” katastrofę określa wprost: „Morderstwem na niebie”. Pisze również, że to separatyści są za nią obwiniani. Korespondenci gazety stacjonujący w Grabowie, Moskwie i Kijowie piszą o płynących ze strony USA i UE oskarżeniach pod adresem Rosji o dostarczanie przez nią broni i wsparcia dla separatystów. Wspomina się o zaostrzeniu retoryki Moskwy i Waszyngtonu, która – zdaniem dziennikarzy – prowadzi do „nowej Zimnej Wojny”.

Brytyjski tabloid „The Sun” bez ogródek pisze o „Rakiecie Putina”. Według dziennika separatyści zostali uzbrojeni przez Moskwę, a na Władimira Putina spadł „ogólnoświatowy gniew”.

„Daily Star” pisze z kolei o „Rzezi na wysokości 10 km”. Dziennik informuje, że dziesiątki ciał było rozrzuconych wokół tlącego się wraku samolotu pasażerskiego, a szczątki maszyny znajdowano 15 km od miejsca katastrofy.

Malezyjska prasa: 11 września tej dekady?

Na pokładzie maszyny było 43 obywateli Malezji. Malezyjska „The Star” w wymownym tytule „MH17 down” zawiera całą treść – taki komunikat pada, gdy podczas działań wojennych zostaje zestrzelony samolot. Malezyjskie serwisy informacyjne również zajmują się głównie katastrofą.

Jeden z nich, „Malay Mail”, zajmuje się kwestią ubezpieczenia malezyjskiej floty i przewiduje, że wypłata ubezpieczeń może nastąpić „szybko” i mieć szeroki zasięg, choć – jak mówi jeden z cytowanych przez portal ekspertów ubezpieczeniowych – w przypadku tak dużych katastrof i tak dużej liczby ofiar za wcześnie, by podawać sumy. Portal relacjonuje też reakcje malezyjskich przywódców i cytuje wicepremiera Tan Sri Muhyiddin Jassina, który zarzucił stronom odpowiedzialnym za atak, że są „bezduszni” i „nienawidzą międzynarodowego pokoju”. Według wicepremiera nie jest bezpodstawne, by cały świat domagał się sprawiedliwości w imieniu 298 ofiar, które zginęły w tej katastrofie.

W innym artykule zatytułowanym „Budzenie strachu – kolejna katastrofa malezyjskich linii – co teraz?” Tim Harcourt zastanawia się, co oznaczają te podwójne katastrofy. Zdaniem autora mają one kilka aspektów: jeden to tragedia ludzka, drugi to aspekt geopolityczny (ta wiadomość wypuszcza kota między gołębie: jeśli samolot zestrzelono, to kto za tym stoi, jak i dlaczego do tego doszło), trzeci aspekt dotyczy ekonomii. Autor zastanawia się, jak to wydarzenie wpłynie na Malezję, państwa ASEAN i regionu. Malezyjskie linie są marką państwową i już teraz stoją na krawędzi bankructwa w związku z poprzednią katastrofą. „To uderza w malezyjską dumę, ASEAN i cały region azjatycki” – pisze autor i pyta, czy to „11 września tej dekady”.

Niemcy, Francja, Australia - bezradność

Centroprawicowy dziennik „Le Figaro” na pierwszej stronie zwraca uwagę, że „katastrofa boeinga na nowo ożywia kryzys na Ukrainie”. Gazeta publikuje wywiad z Brunonem Tetraisem, ekspertem w Fundacji Badań Strategicznych, którego zdaniem najbardziej prawdopodobne jest, że do katastrofy nie doszło przypadkiem, lecz samolot był celem sił separatystycznych, zbliżających się coraz bardziej do krawędzi. Zdaniem tego eksperta możliwa jest eskalacja sytuacji na Ukrainie z wojną z Rosją włącznie, która może objawić się niczym „biały rycerz”, którzy będzie chciał ukarać separatystów za nieostrożność i zdecyduje się na interwencję, nawet bezpośrednią. Sytuacja, jego zdaniem, może się pogorszyć w nadchodzących tygodniach.

Media australijskie, takie jak„The Australian” i „Sydney Morning Herald”, zwracają uwagę, że około stu pasażerów samolotu Malaysia Airlines leciało na międzynarodową konferencję na temat epidemii AIDS, rozpoczynającą się w najbliższy weekend w Melbourne. Prawie jedną trzecią pasażerów malezyjskiego boeinga stanowili badacze, pracownicy służb medycznych i działacze – eksperci od HIV i AIDS.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną