Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Zimna wojna mobilizuje

Unia Europejska i Stany Zjednoczone nakładają nowe sankcje na Rosję, bo nie zaprzestaje wspierania separatystów walczących na wschodzie Ukrainy i utrudnia śledczym wyjaśnienie przyczyn katastrofy lotu MH17.

Przywódcy UE i USA wyrażają nadzieję, że nowe sankcje, przede wszystkim zakazujące robienia interesów z rosyjskimi przedsiębiorstwami wybranych branż (wydobycie ropy i gazu, zbrojeniówka, bankowość), zrobią na Władimirze Putinie jakieś wrażenie i presja ta pomoże mu zrewidować imperialną politykę ostatnich miesięcy. Ale jak to z sankcjami bywa, nie są one specjalnie dokuczliwe, np. nie blokują już rozpoczętych przedsięwzięć. Poza tym Zachód nie jest monolitem, o żadnych retorsjach nie myśli choćby Szwajcaria, gdzie zarejestrowane są spółki handlujące większością rosyjskiej ropy.

Znacznie mniej dyplomatyczny jest Barack Obama. Amerykańska dyplomacja oskarża Rosjan, że nie wypełniają traktatu z 1987 r. o redukcji rakiet krótkiego i średniego zasięgu (analogiczne pretensje mają Rosjanie, twierdzą, że takie pociski są częścią amerykańskiej tarczy antyrakietowej). Obama i Putin prawie się nie kontaktują, a stosunki amerykańsko-rosyjskie są najgorsze od zakończenia zimnej wojny. Obama zapewnia jednak, że wszystko jest do odkręcenia i świat nie powrócił jeszcze do zimnowojennej rywalizacji.

Stratedzy przypominają, że zimna wojna może działać bardzo mobilizująco na społeczeństwa i gospodarki. Europa Zachodnia, USA, Korea Płd. i Tajwan rozwijały się w warunkach ciągłego zagrożenia, a mimo to mają się lepiej niż niejedno państwo pozbawione tak niepokojąco stymulujących okoliczności. Są jednak dwa warunki powodzenia: na końcu trzeba się znaleźć po zwycięskiej stronie i dbać, by spór rozszedł się po kościach i nie przerodził się w otwartą, niszczącą wojnę.

Polityka 32.2014 (2970) z dnia 05.08.2014; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 7
Reklama