Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czekając na barbarzyńców

Gruzja – bliżej Rosji niż UE?

Biedaosiedle w Tbilisi. Biedaosiedle w Tbilisi. Irina Popova / Corbis
Tak się składa, że główna rozgrywka polityczna w Gruzji odbywa się dziś pomiędzy dwiema osobami, z których jedna jest teoretycznie osobą prywatną, a druga – ściganym listem gończym przestępcą.
Szklany posterunek policji w stolicy Gruzji.Konstantin Kokoshkin/Reuters/Forum Szklany posterunek policji w stolicy Gruzji.

Co słychać u byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego, kaukaskiego Atatürka? Ano siedzi w Nowym Jorku, konkretnie: na ultrahipsterskim Williamsburgu i wiedzie hipsterski żywot. W jarząco żółtych adidasach chadza na targi żywności ekologicznej i zachwyca się „jazzy” atmosferą dzielnicy.

„Jeśli jakaś ćma barowa na Williamsburgu powie ci, że wywołała wojnę z Putinem, to powinieneś w to uwierzyć, bo to może być były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili” – nabija się z niego portal „Brokelyn.

Polityka 48.2014 (2986) z dnia 25.11.2014; Świat; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Czekając na barbarzyńców"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >