Świat

Obama u Modiego

Prezydencka para USA i premier Indii Narendra Modi (na fot. po prawej stronie Obamy). Prezydencka para USA i premier Indii Narendra Modi (na fot. po prawej stronie Obamy). Hindustan Times / Getty Images

Podczas wizyty amerykańskiej pary prezydenckiej w Indiach rzucały się w oczy dwie nieobecności. Pierwsza, gdy Michelle Obama nie miała się z kim spotkać: azjatycka potęga nie ma bowiem pierwszej damy. Przynajmniej w praktyce: premier Narendra Modi pochodzi z niskiej kasty i, zgodnie z przyjętym przez nią zwyczajem, jego małżeństwo zostało zaaranżowane jeszcze gdy był dzieckiem – związek został formalnie potwierdzony, gdy para osiągnęła pełnoletniość, ale krótko potem religijny pan młody ruszył na pielgrzymkę, z której nigdy już nie wrócił do małżonki. Sam premier dopiero w zeszłym roku przyznał publicznie, że od prawie pół wieku jest formalnie żonaty – rozwodu nie wziął do tej pory.

Drugą nieobecnością był brak jakichkolwiek wzmianek o Państwie Islamskim we wspólnych oświadczeniach obu przywódców. Chociaż Barack Obama wcześniej wielokrotnie podkreślał, że Indie mogą stać się jednym z kluczowych sojuszników w walce ze światowym terroryzmem, to sam Modi jak ognia unika takich deklaracji. Główny powód to międzynarodowe przekazy pieniężne: według Banku Światowego Indie są ich największymi odbiorcami na świecie, co roku spływa tu równowartość 71 mld dol. A duża część od 7 mln rodaków zamieszkujących państwa Bliskiego Wschodu.

Polityka 6.2015 (2995) z dnia 03.02.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama