Świat

Więcej niż odwet, mniej niż wojna

Pojazdy wojskowe na Wzgórzach Golan Pojazdy wojskowe na Wzgórzach Golan Menahem Kahana/AFP / EAST NEWS

W minioną sobotę i w niedzielę rano oddziały armii izraelskiej, wyposażone w nowoczesny system obrony przeciwrakietowej zwany „żelaznym parasolem”, zajęły pozycje na Wzgórzach Golan, tuż przy granicy z Syrią i Libanem. Rejon, który przez długie lata charakteryzował się względnym spokojem (i produkcją wybornego wina), może wkrótce przekształcić się w jeszcze jeden front zmagań Izraela z koalicją szyickiego Hezbollahu i sił irańskich wspierających reżim Baszara Asada.

Gwałtowny wzrost napięcia na tym obszarze wywołany został atakiem dwóch izraelskich śmigłowców na kolumnę samochodów, która 16 stycznia wyjechała z rejonu Quneitry po syryjskiej stronie linii demarkacyjnej i podążała w kierunku Libanu. W ataku, oprócz kilku przywódców Hezbollahu, zginął irański generał Muhammad Ali Allah Dadi, odpowiedzialny za koordynację współpracy ugrupowań islamskich wspierających prezydenta Asada. Tytuł w popularnym libańskim dzienniku „As-Safir” domagał się reakcji, która byłaby „więcej niż odwetem, lecz mniej niż wojną”. Liban, pogrążony w wewnętrznym kryzysie politycznym, z trudem może sobie pozwolić na awanturę wojenną z państwem żydowskim. Ale stać go na wojnę podjazdową, nękającą izraelskich mieszkańców Wzgórz Golan.

Trudno wyjaśnić przyczyny, które skłoniły Izraelczyków do niespodziewanego ataku na pojazdy dygnitarzy Hezbollahu i Iranu. Opozycja zarzuca premierowi Netanjahu „obsesję antyirańską”, która doprowadziła już do kryzysu w stosunkach z Białym Domem – a teraz ma mu zapewnić zwycięstwo w wyborach parlamentarnych zapowiedzianych na 17 marca.

Polityka 6.2015 (2995) z dnia 03.02.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama