Jak daleko z Tunezji na Ukrainę

Front południowy
Tunis i Libia wygrywają z Ukrainą. Południe Europy bardziej boi się islamistów niż Rosjan. To dla nas kłopot.
Uciekinierzy z Afryki przedzierają się do Europy - jedni, by tu żyć, inni, by ją zniszczyć.
Alessandra Benedetti/Corbis

Uciekinierzy z Afryki przedzierają się do Europy - jedni, by tu żyć, inni, by ją zniszczyć.

Atak na turystów w muzeum Bardo w Tunisie przez kilka dni nie schodził z pierwszych stron gazet w Grecji, Włoszech i Hiszpanii. Tamtejsza prasa grzmiała, że „Morze Śródziemne przestaje być wystarczająco szeroką fosą dla islamistów” (hiszpańskie „ABC”), którzy opanowują kolejne kilometry północnoafrykańskiego wybrzeża. Z kolei publicyści alarmowali, że następnym krokiem będzie „desant tajnych zamachowców tzw. Państwa Islamskiego na Rzym, Madryt czy Ateny” (greckie „Kathimerini”). Gdzie przy tym wszystkim jest kryzys na Ukrainie? Na 14 stronie, w pięciu linijkach.

Perspektywa zagrożenia imperialnymi ambicjami Moskwy jest dziś tak nieprzystająca do nastrojów po drugiej stronie Alp, że dyplomaci obu europejskich „obozów” mówią coraz częściej o kryzysie zaufania w Unii. Południowcy uważają, że obawy przed polityką Moskwy to tylko przejaw fobii dawnych radzieckich satelitów, które odciągają Unię od prawdziwego zagrożenia, czającego się w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Z kolei dla wielu Europejczyków ze wschodu i północy lekceważenie rosyjskiego zagrożenia i wyolbrzymianie islamskiego problemu przez południowców podszyte jest zdradą wspólnej Europy, tym gorszą, że kupioną za grube miliony w kontraktach podpisanych z Rosją. To jednak klisze, niewiele warte bez próby zrozumienia drugiej strony.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj