Potomkowie Żalaznego Kanclerza

Rdzewiejąca rodzinka
Żelazny Kanclerz Otto von Bismarck, gdyby żył, obchodziłby właśnie 200 urodziny i pewnie załamałby ręce nad losem swoich potomków.
Okolicznościowy znaczek wydany przez Pocztę Niemiecką z okazji 200 rocznicy urodzin Żelaznego Kanclerza
DP

Okolicznościowy znaczek wydany przez Pocztę Niemiecką z okazji 200 rocznicy urodzin Żelaznego Kanclerza

Dziś, w europejskich już Niemczech, niechętnie opiewa się zwycięskie wojny Bismarcka z Danią, Austrią i Francją.
Juergen Moers/Vario Images/Forum

Dziś, w europejskich już Niemczech, niechętnie opiewa się zwycięskie wojny Bismarcka z Danią, Austrią i Francją.

Klan Bismarcków w hiszpańskiej Marbelli: książę Ferdinand (drugi z prawej), senior rodu, obok hrabia Carl-Eduard, pierworodny syn, z żoną Celią (trzecia z prawej), dalej księżna Elisabeth, małżonka Ferdinanda, następnie hrabia Gottfried, młodszy z synów (drugi z lewej)
Action Press/EAST NEWS

Klan Bismarcków w hiszpańskiej Marbelli: książę Ferdinand (drugi z prawej), senior rodu, obok hrabia Carl-Eduard, pierworodny syn, z żoną Celią (trzecia z prawej), dalej księżna Elisabeth, małżonka Ferdinanda, następnie hrabia Gottfried, młodszy z synów (drugi z lewej)

Hiszpańska Marbella, wybrzeże Costa del Sol. Rodzina Bismarcków pozuje do wspólnej fotografii. Z prawej książę Ferdinand, senior rodu. Obok hrabia Carl-Eduard, pierworodny syn, i jego piękna szwajcarska żona Celia. Dalej na lewo księżna Elisabeth – małżonka Ferdinanda, potomkini belgijskich arystokratów. Jest i hrabia Gottfried, młodszy z synów. Zapadła ciepła czerwcowa noc. Nazajutrz odbędzie się wesele jakiejś zaprzyjaźnionej pary. Wszyscy są uśmiechnięci i – jak się wydaje – nie jest to tylko poza. Zdjęcie pochodzi z 2001 r. Dla Bismarcków były to jeszcze dobre czasy. Późniejszy okres to już pasmo nieszczęść. Dziś Gottfried i Celia nie żyją. Carl-Eduard ma za sobą upadek polityczny, trzeci rozwód i wyniszczającą wojnę z rodziną.

1 kwietnia przypada 200 rocznica urodzin Ottona von Bismarcka. Poczta Niemiecka wydaje okolicznościowy znaczek, a mennica – decyzją rządu Angeli Merkel – srebrną monetę o wartości 10 euro. W Polsce Żelazny Kanclerz jest kojarzony z germanizacją i walką z Kościołem katolickim. – W niemieckim społeczeństwie wciąż cieszy się popularnością – tłumaczy dr Jochen Thies, autor wydanej w 2013 r. książki „Die Bismarcks. Eine deutsche Dynastie” (Bismarckowie. Niemiecka dynastia).

Hrabiowie skandaliści

Dziś, w europejskich już Niemczech, niechętnie opiewa się zwycięskie wojny Bismarcka z Danią, Austrią i Francją. Podkreśla się raczej inne zasługi tego konserwatywnego polityka. To on zjednoczył Niemcy, wprowadził emerytury i śluby cywilne. Owszem, Żelazny Kanclerz do dziś budzi mieszane uczucia w katolickiej Bawarii czy w Nadrenii. W północnych landach protestanckich jest jednak wspominany z wielkim sentymentem. Jego imieniem są nazywane ulice, gospody, apteki. Jeszcze w kwietniu w nadmorskim Wilhelmshaven ma stanąć nowy pomnik Żelaznego Kanclerza – ponoć pierwszy po drugiej wojnie światowej.

W 2003 r. telewizja ZDF zorganizowała plebiscyt na największego Niemca wszech czasów. Bismarck znalazł się na dziewiątym miejscu – wyżej niż choćby Albert Einstein (wygrał Konrad Adenauer). Dwa i pół roku temu Instytut Demoskopii w Allensbach zapytał Niemców, kto jest dla nich wzorem. Tym razem Bismarck uplasował się w drugiej dziesiątce, ale na liście byli także cudzoziemcy.

W czasie studiów w Getyndze Otto von Bismarck opuszczał zajęcia i zadłużał się w knajpach. Dziś mało kto o tym pamięta. „Żadne inne nazwisko nie kojarzy się tak bardzo z pruskimi cnotami, z wartościami takimi jak dyscyplina, niezawodność i prawość” – pisze „Die Welt”. Mowa o Żelaznym Kanclerzu, ale już nie o jego potomkach. Ci zdecydowanie nie mają w Niemczech dobrej prasy. „Ile skandali wytrzyma rodzina? – pytał nie tak dawno dziennik „Bild”. – Nawet jeśli jest tak »żelazna« jak Bismarckowie…”.

W herbie Bismarcków jest trójlistna koniczyna. Niektórzy widzą w tym omen brakującego szczęścia. Można nawet spotkać się z opinią, że rodzinę prześladują tragedie podobne do tych, jakie w USA spadały na klan Kennedych.

Hrabia Gottfried von Bismarck (1901–49) – wnuk Żelaznego Kanclerza – zginął z żoną w wypadku samochodowym. Jeszcze krócej żył jego młodszy o dwa pokolenia imiennik Gottfried von Bismarck, rocznik 1962 – ekscentryk, „ostatni dandys”, zdeklarowany gej. Używał szminki, nosił kabaretki, a na głowę wkładał cylinder albo turban. Już w czasie studiów w Oxfordzie wydawał legendarne przyjęcia. Jedno z nich skończyło się tragicznie. Młodziutka Olivia Channon, córka brytyjskiego ministra przemysłu i handlu, umarła po przedawkowaniu heroiny. Niesforny hrabia wrócił do Niemiec, przeszedł odwyk. Obronił doktorat o prywatyzacji wschodnioniemieckiego sektora telekomunikacyjnego, próbował sił w biznesie. Ciągnęło go jednak do Anglii.

Ostatecznie zamieszkał przy Draycott Place w Londynie, w apartamencie wartym 7,5 mln euro. Kolorowa prasa znów rozpisywała się o dzikich imprezach i orgiach z udziałem arystokratów krwi i pieniądza. Któregoś razu jeden z gości hrabiego zabił się po skoku z tarasu. Po tej tragedii gospodarz próbował ponoć zerwać z nałogami, a feralny apartament wystawił na sprzedaż. Za późno. Gottfried von Bismarck był już wtedy nosicielem wirusa HIV. W 2007 r., w wieku 44 lat, przegrał z heroiną.

Za czarną owcę uchodzi też Carl-Eduard, najstarszy z rodzeństwa, dla przyjaciół Calle. Ma słabość do pięknych kobiet, drogich cygar i szybkich aut. W młodości był stałym bywalcem hamburskich dyskotek Trinity i Traxx. W 1982 r. rozbił swoje alfa romeo – prezent maturalny od ojca – o maszt wysokiego napięcia. We krwi miał wówczas 1,84 promila alkoholu. W USA przeszedł terapię, uczył się bankowości, studiował ekonomię.

Potem wrócił do Niemiec, zarządzał rodzinnym majątkiem, angażował się w politykę. W połowie lat 90. wstąpił – jak wielu w jego rodzinie – do chadeckiej CDU. W 2005 r. dostał się nawet do Bundestagu. Opuszczał jednak ważne posiedzenia, nie pojawiał się w biurze poselskim ani na zebraniach partyjnych. Media zaliczały go do najbardziej leniwych deputowanych. Wypominały, że regularnie pobiera przy tym pensję. Pod wpływem tej krytyki hrabia w 2007 r. zrzekł się mandatu parlamentarnego. Wkrótce rozstał się również z CDU.

W życiu prywatnym też mu się nie wiodło. Był trzykrotnie żonaty. Małżeństwo z Laurą Harring, byłą Miss USA, rozpadło się po niespełna dwóch latach. Ze Szwajcarką Celią Demaurex – po siedmiu (później umarła na raka), z Kanadyjką Nathalie Barlman, mimo dwójki dzieci – po dziesięciu. Nową wybranką hrabiego jest Brazylijka Alessandra Silvestri-Lévy. Ale plotki o czwartym ślubie okazały się przedwczesne.

Władcy lasu

Pałac Friedrichsruh pod Hamburgiem. Tu rezyduje senior rodu. Książę Ferdinand skończy w tym roku 85 lat. Rzadko pojawia się publicznie. Rodzinnych skandali oficjalnie nie komentuje. Dziedzicem – zgodnie z tradycją – powinien być jego najstarszy syn Carl-Eduard. Faworytem matki jest jednak Gregor – najmłodszy. W przeszłości bez wielkich sukcesów próbował sił jako producent filmowy. Dziś ma jednak opinię statecznego zarządcy majątku rodzinnego. Ten zaś, choć nieco się skurczył, wciąż jest szacowany na miliard euro.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną