„Polityka”. Pilnujemy władzy, służymy czytelnikom.

Prenumerata roczna taniej o 20%

OK, pokaż ofertę
Świat

Liga Europejska z wojną w tle

Europejska federacja futbolu ma problem. W lipcu zeszłego roku UEFA przyjęła zasadę, że z powodu rosyjskiej inwazji w Donbasie kluby piłkarskie z Ukrainy i Rosji nie mogą się spotkać w kolejnych fazach europejskich pucharów. Stało się tak na wniosek samych zainteresowanych, którzy alarmowali, że nie będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwa w trakcie takiego starcia. Ale kluby z obu krajów grają zbyt dobrze. Do ćwierćfinałów Ligi Europejskiej dostały się dwie drużyny ukraińskie, Dynamo Kijów i Dnipro Dniepropetrowsk, oraz jedna rosyjska, Zenit Petersburg (ulubiony klub Władimira Putina i Gazpromu). Ponieważ w tej fazie rozgrywek pary są cztery, na razie wojna na boisku została odroczona, bo wszystkie zespoły trafiły na rywali z Europy Zachodniej. Schody się zaczną, jeśli Ukraińcy i Rosjanie pod koniec kwietnia wygrają swoje mecze ćwierćfinałowe. Wówczas wśród czterech najlepszych drużyn zostanie tylko jedna neutralna wobec konfliktu we wschodniej Ukrainie.

Federacja piłkarska nie będzie miała już wtedy wyboru: w jednym półfinale Dynamo będzie musiało zagrać z Dnipro. W drugim wystąpi Zenit. A potem niech się martwią Polacy, bo finał Ligi Europejskiej odbędzie się 27 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Polityka 15.2015 (3004) z dnia 07.04.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 7
Reklama