Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Amtrak pod specjalnym nadzorem

Katastrofa pociągu spółki Amtrak w Filadelfii, 13 maja 2015 r. Katastrofa pociągu spółki Amtrak w Filadelfii, 13 maja 2015 r. /Lucas Jackson/Files/Reuters / Forum

Katastrofa pociągu osobowego w Filadelfii podgrzała amerykański spór o transport publiczny. Pociąg należący do kolejowej spółki publicznej Amtrak pędził z prędkością 106 mil (czyli grubo ponad 160 km) na godzinę tam, gdzie wolno mu było 50. Wypadł z torów na łuku. Zginęło siedem osób, ponad 200 odniosło obrażenia. Wypadek zbiegł się z dyskusją w Kongresie o wysokości dotacji dla Amtraku z budżetu federalnego. Firma powstała w latach 70. na gruzach kilku zbankrutowanych spółek kolejowych. Przewozi rocznie dziesiątki milionów pasażerów, ale jest krytykowana za złą jakość usług i brak finansowej przejrzystości. Zaraz po katastrofie republikański kongresmen John Mica, członek parlamentarnej komisji transportu, żalił się, że Amtrak działa „w stylu sowieckim”: marnotrawi przyznane fundusze, jest nadmiernie scentralizowany. Mimo to demokraci zabiegają, by w przyszłym roku podwyższyć dotacje aż o miliard dolarów, republikanie naciskają na ich obniżenie o 252 mln (15 proc.).

Na kolejach amerykańskie kłopoty z infrastrukturą się nie kończą. Według danych z 2013 r. aż 42 proc. zatkanych dróg w aglomeracjach miejskich generuje roczne koszty sięgające 100 mld dol. Federalne władze transportowe potrzebują 170 mld dol. rocznie na utrzymanie publicznych szos, mostów, tuneli, a mogą liczyć na 90. Nawet w Kalifornii, najbogatszym stanie USA widać, że infrastruktura się starzeje; niektóre połatane odcinki autostrad międzystanowych przypominają szosy białoruskie. Od czasów Dwighta Eisenhowera autostrady te są utrzymywane z podatku od benzyny, ale większy ruch samochodowy przy mniejszym zużyciu paliwa nie daje odpowiednich wpływów do budżetu państwa.

Polityka 21.2015 (3010) z dnia 19.05.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 6
Reklama