Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Boliwia marzy o plaży

Evo Morales Evo Morales Luis Hidalgo/Reuters / Forum

Boliwia wystąpiła do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z dość niecodziennym wnioskiem. Domaga się dostępu do morza. Wniosek w Hadze złożył osobiście prezydent Evo Morales, a na miejscu spraw będzie doglądać poprzedni prezydent Carlos Mesa. Rzecz ma charakter narodowo-ambicjonalny, w regionie jeszcze tylko Paragwaj nie ma swojego morza. A towarzyszą jej rozkręcane nadzieje, że biedna Boliwia z własnymi portami – oraz złożami ropy i gazu – wreszcie stanie na nogi. Klimat ten oddaje nadawany na okrągło podniosły utwór muzyczny „Nasze przyszłe plaże”.

Boliwia straciła 400 km wybrzeża w 1879 r. w tzw. wojnie o saletrę – na rzecz Chile (które także uszczknęło wówczas nadmorski kawałek Peru). W traktacie pokojowym z 1904 r. Boliwia pogodziła się z tą stratą, uzyskując w zamian dożywotnie prawo do tranzytu, korzysta też gościnnie z chilijskiego portu w Antofagaście. Często jednak dochodziło do rozmaitych konfliktów, stąd wieloletnie dążenie Bogoty, żeby jednak przebić swoją ścieżkę do morza. Najbliżej było za czasów gen. Augusto Pinocheta, który zaproponował korytarz, ale pomysł zawetowało Peru. Niedawno zaś po stronie chilijskiej powstał projekt wykopania 150-km tunelu, który połączyłby Boliwię ze sztuczną wyspą na Oceanie Spokojnym, do której cumowałyby tankowce. Tylko kto miałby to gigantyczne przedsięwzięcie sfinansować? Prawna droga do morza też jest daleka i nie wiadomo, czy Trybunał w ogóle uzna, że jest kompetentny w rozstrzyganiu tego typu sporów.

Polityka 21.2015 (3010) z dnia 19.05.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 7
Reklama