Państwo Islamskie górą, Ameryka płaci za kardynalne błędy popełnione w Iraku
W łeb bierze strategia USA w Iraku, której podstawą miało być wyszkolenie armii rządowej, aby w walce z ISIS nie musiała korzystać z pomocy popieranej przez Iran szyickiej milicji.
U.S. Naval Forces Central Command/U.S. Fifth Fleet/Flickr CC by 2.0

Dopiero co Waszyngton chwalił się sukcesami w wojnie z Państwem Islamskim w Iraku – likwidacją jednego z jego przywódców Abu Sayyefa i odbiciem Tikritu. W wyniku ofensywy wojsk irackich wspieranych przez amerykańskie lotnictwo ISIS jest w odwrocie – mówili rzecznicy Pentagonu.

Tymczasem w niedzielę padło Ramadi, stolica sunnickiej prowincji Anbar, 100 km od Bagdadu. Obserwatorzy są zgodni – to największe dotychczas zwycięstwo Państwa Islamskiego. Zabicie Abu Sayyefa nie ma znaczenia, wodzowie dżihadystów są zastępowalni, natomiast łupem zdobywców Ramadi padła kolejna wielka partia broni świeżo przysłanej z Bagdadu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną