Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Korrida polityczna

Walki byków są w Hiszpanii papierkiem lakmusowym przynależności politycznej. Walki byków są w Hiszpanii papierkiem lakmusowym przynależności politycznej. Andres Kudacki/AP / EAST NEWS

Pierwszy raz w historii 30 miejsc tuż koło loży królewskiej w Las Ventas, najważniejszej hiszpańskiej arenie walk z bykami, świeciło pustkami. Fotele należą bowiem do madryckiego urzędu miasta, a w tym po niedawnych wyborach samorządowych władzę przejęła lewicowa koalicja, której członkowie są przeciwni publicznemu zabijaniu zwierząt. Nowa administracja stolicy ogłosiła więc, żeby przeznaczone dla niej zaproszenia wysyłać teraz operze madryckiej, która mogłaby je sprzedawać i dzięki temu w ciągu roku zarobić nawet 100 tys. euro. Tymczasem w baskijskim San Sebastián, gdzie z kolei to prawica odebrała lokalną władzę lewicy, jedną z pierwszych decyzji urzędu miasta było przywrócenie korridy, której w 2012 r. zakazała poprzednia władza. Walki byków są zresztą papierkiem lakmusowym przynależności politycznej. W 2007 r., gdy telewizją publiczną rządzili ludzie powiązani z lewicą, jej szefowie zdecydowali o zaprzestaniu transmisji korridy – pięć lat później, gdy władzę przejęła prawica, jedną z pierwszych decyzji nowego kierownictwa było przywrócenie telewizyjnych relacji na żywo. Z trendu wyłamują się jedynie Wyspy Kanaryjskie: chociaż od dwóch dekad rządzone przez konserwatystów, to zakaz urządzania korridy pozostaje tam w mocy już 26 lat.

Polityka 27.2015 (3016) z dnia 30.06.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 7
Reklama