Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Włodzimierz bardzo Wielki

Pomnik Włodzimierza Wielkiego Pomnik Włodzimierza Wielkiego Yuri Kochetkov/EPA / PAP

Do wszystkich dzisiejszych sporów między Ukrainą i Rosją doszedł jeszcze jeden: o Włodzimierza Wielkiego (958–1015), wielkiego księcia kijowskiego. Ma w Kijowie swój pomnik, to jego wizerunek zdobi hrywny, a z okazji tysięcznej rocznicy śmierci Ukraina proklamowała jego rok. Ale po świętego Włodzimierza wyciąga rękę także Rosja: w Moskwie kończą się prace nad wielkim pomnikiem Włodzimierza, wysokości 6 pięter, który ma górować nad stolicą. Upamiętnia też chrzest przyjęty przez Włodzimierza w 988 r. w Chersonezie na Krymie (prawdopodobnie, bo różne źródła różnie na ten temat mówią), wprowadzający Ruś do świata chrześcijańskiego. Dla Kijowa to sygnał, że Rosja stara się zawłaszczyć Włodzimierza, umniejszyć ukraińską odnogę wspólnej historii, a przy okazji podeprzeć wersję o odwiecznej rosyjskości Krymu (choć to przecież dopiero Katarzyna Wielka podbiła dla Rosji ten półwysep). Jednym słowem, bieżąca polityka znów się podpiera historią. Ponad 60 tys. mieszkańców Moskwy, którym pewnie trudno odmówić obecnego patriotycznego uniesienia, podpisało jednak list protestacyjny. W sprawie lokalizacji pomnika na wysokim brzegu rzeki Moskwy. 24-metrowy kolos przypominałby tam jako żywo Chrystusa z Rio de Janeiro. Przy całym szacunku, woleliby Włodzimierza trochę schować.

Polityka 27.2015 (3016) z dnia 30.06.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 7
Reklama