Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Niewidzialna granica

Jak Gruzini współpracują z Osetyjczykami

Dawit Waniszwili. Od kiedy Rosjanie odgrodzili go drutami od dawnych gruzińskich sąsiadów, żyje w swoim domu po osetyjskiej stronie jak w więzieniu. Dawit Waniszwili. Od kiedy Rosjanie odgrodzili go drutami od dawnych gruzińskich sąsiadów, żyje w swoim domu po osetyjskiej stronie jak w więzieniu. Ziemowit Szczerek / Polityka
Jeśli Rosjanom zachciałoby się wejść na autostradę M1 i postawić na niej blokadę, Gruzja zostałaby podzielona na dwie części. I obie – jak dwa kawałki przepołowionej dżdżownicy – będą musiały funkcjonować samodzielnie.
MS/Polityka

Widok jest taki: M1 łączy stolicę Gruzji, Tbilisi, z pozostałymi najważniejszymi miastami kraju: Kutaisi i Batumi. Oś Gruzji. Po skwierczącym asfalcie sunie kawalkada marszrutek wypakowanych turystami: jedni nad morze, drudzy w góry. Suną też tiry, bo M1 łączy Baku i Teheran ze Stambułem i Ankarą. Azję z Europą.

300 metrów od krawędzi jezdni tkwią zielone znaki graniczne Osetii Południowej, postawione tu niedawno przez Rosjan. Z M1 widać je bardzo wyraźnie.

Polityka 38.2015 (3027) z dnia 15.09.2015; Świat; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Niewidzialna granica"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >