Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Katastrofa na Synaju

Premier Egiptu Sherif Ismail na miejscu katastrofy rosyjskiego Airbusa A321 linii Metrojet, 31 października 2015 r. Premier Egiptu Sherif Ismail na miejscu katastrofy rosyjskiego Airbusa A321 linii Metrojet, 31 października 2015 r. Stringer / Reuters

Błędy pilotów, usterka techniczna, ewentualnie zamach terrorystyczny – oto możliwe przyczyny katastrofy rosyjskiego Airbusa A321 linii Metrojet, który rozbił się 31 października na Synaju. Zginęły 224 osoby, pasażerami były głównie całe rodziny wracające do Petersburga z wakacji w egipskim kurorcie Szarm el-Szejk nad Morzem Czerwonym. Prawie wszyscy mieli rosyjskie obywatelstwo.

Egipskie i rosyjskie grupy poszukiwawcze znajdowały ciała i szczątki maszyny na dużym obszarze, stąd wniosek, że Airbus Metrojetu rozpadł się w powietrzu. Wstępnie wykluczono jednak, by samolot mógł zostać zestrzelony przez Państwo Islamskie, które co prawda walczy na Synaju i twierdzi, że maszynę strąciło, ale prawdopodobnie nie dysponuje bronią zdolną zaatakować statek powietrzny lecący na wysokości ok. 10 km.

Ze względu na liczbę ofiar to najbardziej tragiczny wypadek lotniczy w tym roku na świecie, w ogóle na terytorium Egiptu i w historii rosyjskich lotów pasażerskich oraz maszyny z rodziny airbusów A320, popularnych samolotów średniego zasięgu, uchodzących za bardzo bezpieczne. Od 1988 r., mimo tysięcy codziennych rejsów, we wszystkich wypadkach tych airbusów zginęło w sumie 1236 osób. Natomiast w przypadku produkowanego od 1994 r. samolotu typu A321 to dopiero druga katastrofa z ofiarami śmiertelnymi – do poprzedniej doszło w lipcu 2010 r. w Pakistanie. Wtedy zdecydowały błędy pilotów.

Polityka 45.2015 (3034) z dnia 03.11.2015; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 6
Reklama