Po ostatnich wyborach Birma prawie wolna

Aż Budda zapłakał
Ostatnie wybory w Birmie przypominały te polskie z 1989 r.: demokracja demokracją, ale stary reżim zagwarantował sobie udział we władzy. Tylko czy ta władza mu się nie wymknie?
Chwila triumfu zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji kierowanej przez laureatkę pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi.
Ye Aung Thu/AFP/EAST NEWS

Chwila triumfu zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji kierowanej przez laureatkę pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi.

Dzień przed wyborami rozeszła się plotka, że posąg Buddy w świątyni Mahamuni w Mandalaj, jednej z trzech najważniejszych w Birmie, zapłakał. W tym bardzo religijnym społeczeństwie, żyjącym przez dekady w świecie orwellowskiej cenzury, plotka ma ogromną moc i wielu odebrało ją jako potwierdzenie najgorszych przedwyborczych strachów. – Powiedziałem znajomemu, że Budda zapłakał nie ze smutku, ale z ulgi i szczęścia, bo pół wieku czekał na ten moment – mówi znajomy Birmańczyk U Arr Lon.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj