Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Aż Budda zapłakał

Po ostatnich wyborach Birma prawie wolna

Chwila triumfu zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji kierowanej przez laureatkę pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi. Chwila triumfu zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji kierowanej przez laureatkę pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi. Ye Aung Thu/AFP / EAST NEWS
Ostatnie wybory w Birmie przypominały te polskie z 1989 r.: demokracja demokracją, ale stary reżim zagwarantował sobie udział we władzy. Tylko czy ta władza mu się nie wymknie?
Czy drobna 70-letnia Lady może poradzić sobie z generałami?Htoo Tay Zar/Wikipedia Czy drobna 70-letnia Lady może poradzić sobie z generałami?

Dzień przed wyborami rozeszła się plotka, że posąg Buddy w świątyni Mahamuni w Mandalaj, jednej z trzech najważniejszych w Birmie, zapłakał. W tym bardzo religijnym społeczeństwie, żyjącym przez dekady w świecie orwellowskiej cenzury, plotka ma ogromną moc i wielu odebrało ją jako potwierdzenie najgorszych przedwyborczych strachów. – Powiedziałem znajomemu, że Budda zapłakał nie ze smutku, ale z ulgi i szczęścia, bo pół wieku czekał na ten moment – mówi znajomy Birmańczyk U Arr Lon. Jednak nawet on, który w przesądy nie wierzy, nie był pewny, czy zaraz po głosowaniu na ulice nie wyjdą żołnierze. A obawy miały historyczne podstawy, bo po zwycięstwie opozycji w 1990 r. junta wybory anulowała, a niepokornych liderów wsadziła do więzień.

8 listopada 2015 r., po raz pierwszy od tamtych zdarzeń, Birmańczycy znów wzięli udział w częściowo demokratycznych wyborach parlamentarnych. Obserwatorzy z Unii Europejskiej czy amerykańskiego Centrum Cartera nie chcieli co prawda nazywać ich „wolnymi”, ale podkreślali, że głosowanie było przejrzyste i wiarygodne. Przebiegło lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Wszystko zgodnie z planem

Moja rodzina na wszelki wypadek zrobiła przed wyborami zapasy oleju i makaronu – mówił dzień przed głosowaniem Wai Phyo. Jego rodzina ma fabrykę. Mieszkają pod Mandalaj, w strefie przemysłowej, którą stworzono, żeby generałowie mieli wszystkich przedsiębiorców w jednym miejscu i na oku. Młody, władający obcymi językami specjalista od automatyki nie widzi w Birmie szans na rozwój. Wai Phyo chciałby wyemigrować, ale zachodnia wiza dla Birmańczyka jest praktycznie nieosiągalna od pół wieku.

Polityka 47.2015 (3036) z dnia 17.11.2015; Świat; s. 51
Oryginalny tytuł tekstu: "Aż Budda zapłakał"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama