Po ostatnich wyborach Birma prawie wolna
Aż Budda zapłakał
Ostatnie wybory w Birmie przypominały te polskie z 1989 r.: demokracja demokracją, ale stary reżim zagwarantował sobie udział we władzy. Tylko czy ta władza mu się nie wymknie?
Chwila triumfu zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji kierowanej przez laureatkę pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi.
Ye Aung Thu/AFP/EAST NEWS

Chwila triumfu zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji kierowanej przez laureatkę pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi.

Dzień przed wyborami rozeszła się plotka, że posąg Buddy w świątyni Mahamuni w Mandalaj, jednej z trzech najważniejszych w Birmie, zapłakał. W tym bardzo religijnym społeczeństwie, żyjącym przez dekady w świecie orwellowskiej cenzury, plotka ma ogromną moc i wielu odebrało ją jako potwierdzenie najgorszych przedwyborczych strachów. – Powiedziałem znajomemu, że Budda zapłakał nie ze smutku, ale z ulgi i szczęścia, bo pół wieku czekał na ten moment – mówi znajomy Birmańczyk U Arr Lon. Jednak nawet on, który w przesądy nie wierzy, nie był pewny, czy zaraz po głosowaniu na ulice nie wyjdą żołnierze. A obawy miały historyczne podstawy, bo po zwycięstwie opozycji w 1990 r. junta wybory anulowała, a niepokornych liderów wsadziła do więzień.

8 listopada 2015 r., po raz pierwszy od tamtych zdarzeń, Birmańczycy znów wzięli udział w częściowo demokratycznych wyborach parlamentarnych. Obserwatorzy z Unii Europejskiej czy amerykańskiego Centrum Cartera nie chcieli co prawda nazywać ich „wolnymi”, ale podkreślali, że głosowanie było przejrzyste i wiarygodne. Przebiegło lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Wszystko zgodnie z planem

Moja rodzina na wszelki wypadek zrobiła przed wyborami zapasy oleju i makaronu – mówił dzień przed głosowaniem Wai Phyo. Jego rodzina ma fabrykę. Mieszkają pod Mandalaj, w strefie przemysłowej, którą stworzono, żeby generałowie mieli wszystkich przedsiębiorców w jednym miejscu i na oku.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj