Australia walczy z terroryzmem – odbierając obywatelstwo
Parlament Australii przyjął ustawę pozwalającą na odbieranie bez wyroku sądowego obywatelstwa australijskiego osobom, które mają co najmniej dwa paszporty i są podejrzane o terroryzm.
Dzisiaj w szeregach Daesz w Iraku i Syrii walczy wciąż blisko dziewięćdziesięciu Australijczyków, a trzydziestu ma to doświadczenie już za sobą.
Catherine Greyling/PantherMedia

Dzisiaj w szeregach Daesz w Iraku i Syrii walczy wciąż blisko dziewięćdziesięciu Australijczyków, a trzydziestu ma to doświadczenie już za sobą.

Ustawa ma uniemożliwić powrót do kraju Australijczykom, którzy wyjechali za granicę i walczą np. w szeregach tzw. Państwa Islamskiego, wspierają je finansowo lub szkolą się z ich bojownikami. A takich ludzi, jak podaje australijski wywiad, może być nawet ponad setka, ponieważ dzisiaj w szeregach Daesz w Iraku i Syrii walczy wciąż blisko dziewięćdziesięciu Australijczyków, a trzydziestu ma to doświadczenie już za sobą. Byli na Bliskim Wschodzie, walczyli, a teraz przebywają na terytorium Australii, część z nich ma na karku wyroki za działalność terrorystyczną. Te osoby również mogą stracić obywatelstwo Australii, jeśli są obywatelami jeszcze jakiegoś innego kraju.

Według prokuratora generalnego ustawa ma wzmocnić australijską walkę z terroryzmem. Uniemożliwi swobodny wyjazd i powrót do kraju osobom zamieszanym w terroryzm. Osoby, podejrzane o to, że chcą wyjechać, żeby przyłączyć się do ekstremistów na Bliskim Wschodzie, już od kilku miesięcy są zatrzymywane i cofane z granicy. Od lipca udaremniono podróż 199 chętnym do zaciągnięcia się w szeregi Daesz.

Projekt tej ustawy powstał już na początku tego roku, a jej autorem był były już premier Tony Abbott, znany z dość kontrowersyjnych i nie zawsze konstytucyjnych rozwiązań. Bo to Abott wprowadził w Australii politykę odstraszania imigrantów, zniechęcania ich do przyjazdu, a tych, którzy jednak podejmą próbę, odsyłania do domu lub wysyłania do obozów przejściowych, zlokalizowanych poza Australią. To Abbott podczas pierwszej dużej fali uchodźców, która zalała wiosną kraje Unii Europejskiej, przekonywał unijnych polityków, że powinni skorzystać z rozwiązania wdrażanego w Australii.

To wreszcie za Abbota odsyłane łodzie nie zawsze docierały do celu, a imigranci zsyłani do obozów np. na Nauru czy w Papui-Nowej Gwinei byli tam przetrzymywani latami, w dodatku w bardzo złych warunkach. Niedawno wyszła też na jaw historia indonezyjskiego kapitana przewożącego imigrantów, któremu australijskie władze zapłaciły równowartość 30 tys. euro do podziału ze wspólnikami, żeby tylko zawrócił łódź i popłynął do Indonezji.

Wszystkie te działania jeszcze niedawno spotykały się z ostrą krytyką zarówno organizacji międzynarodowych, jak i światowych przywódców. Jednak im więcej uchodźców płynęło do Europy, a tzw. Państwo Islamskie rosło, i świat żył kolejnymi ich zamachami (jak ten ostatni w Paryżu), tym przyzwolenie na niekonstytucyjne metody Abbotta zdaje się większe. Dzisiaj też Abbott razem ze swoimi poglądami i metodami nie jest już wyjątkiem. Jest jednym z wielu.

Za ustawą głosowali w Australii zarówno rządzący liberałowie, jak i laburzyści, z głównej partii opozycyjnej. Nie przemówił do nich fakt, że działania Abbotta doprowadziły nie tylko do mniejszej liczby wniosków o azyl, ale też do zwiększonej islamofobii wśród Australijczyków. Przez ostatni rok wzrosła liczba wyzwisk, nękania i agresji wobec mieszkających tam muzułmanów.

Posłowie głusi też byli na argument Zielonych, którzy podnosili, że bezpieczeństwo jest ponadgraniczne, a Australia jest częścią globalnego świata. I nikt nie zapewni bezpieczeństwa Australijczykom, eksportując terrorystów poza granice i sprawiając, że inne kraje staną się mniej bezpieczne.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną