Oto organizacja groźniejsza nawet od tzw. Państwa Islamskiego
Do tej pory to ISIS było wrogiem numer jeden dla USA i tzw. koalicji międzynarodowej. I to się wkrótce może zmienić.
.
zabelin/PantherMedia

.

Obie organizacje są do siebie bardzo podobne. Mają również bardzo podobne flagi. Na zdjęciu flaga Frontu al-Nusra
Wikipedia

Obie organizacje są do siebie bardzo podobne. Mają również bardzo podobne flagi. Na zdjęciu flaga Frontu al-Nusra

Flaga tzw. Państwa Islamskiego
Wikipedia

Flaga tzw. Państwa Islamskiego

Według opublikowanego przez amerykańskie think-tanki Institute for the Study of War oraz American Enterprise Institute raportu to nie tzw. Państwo Islamskie, ale powiązana z Al-Kaidą organizacja Dżabhat al-Nusra (Front al-Nusra) stanowi dla Stanów Zjednoczonych większe zagrożenie.

Zdaniem autorów opracowania obie organizacje są zresztą dla USA śmiertelnie niebezpieczne. Ale strategia zorientowana wyłącznie na wyeliminowanie celów ISIS może się okazać błędna. „Jakakolwiek strategia pozostawiająca przy życiu Dżabhat al-Nusra będzie groziła bezpieczeństwu USA” – uważają autorzy raportu.

Przyczajony tygrys

Wśród autorów raportu są Kimberly Kagan, była doradczyni gen. Davida Petraeusa ds. Afganistanu i szefowa Institute for the Study of War, oraz szef American Enterprise Institute Frederick W. Kagan, uważany za architekta zmiany w strategii w USA w 2007 r. w Iraku, która doprowadziła do wzrostu liczby amerykańskich wojsk w tym kraju i zaangażowania lokalnych plemion w stabilizację sytuacji.

Think-tanki, którymi kierują, mają opinię „jastrzębi” w proponowaniu kierunków amerykańskiej polityki i uważane są za zwolenników agresywnej polityki USA. Jeśli w tegorocznych wyborach prezydenckich w USA do władzy dojdzie kandydat Partii Republikańskiej, jest bardzo prawdopodobne, że zmieni się strategia Stanów Zjednoczonych wobec Bliskiego Wschodu.

Zdaniem Kimberly Kagan, cytowaną przez CNN, chociaż Front al-Nusra nie przeprowadził jeszcze tak spektakularnych ataków na Zachód jak Państwo Islamskie, jest potężną organizacją. Według ekspertki obie organizacje są groźne, obie chcą dokonać ataków, obu zależy na mobilizacji społeczności muzułmańskiej przeciw Zachodowi. Jednak, jak twierdzi Kagan, syryjska filia Al-Kaidy stanowi trudniejsze i rozłożone na dłuży czas wyzwanie, zaś uderzenie w al-Nusrę może się okazać bardziej skomplikowane niż na jakąkolwiek inną organizację zbrojną zaangażowaną w konflikt syryjski. „Na razie al-Nusra się przyczaiła, wtapia się w syryjskie społeczeństwo i tzw. opozycję, czekając tylko, aż ISIS straci palmę pierwszeństwa w światowym dżihadzie” – stwierdza Kagan.

Zdaniem Kagan na razie nie podjęła decyzji o przeprowadzenie ataku na Zachód, ponieważ w tej chwili jej głównym celem jest osiągnięcie sukcesu w Syrii i uniknięcie odwetu ze strony USA. Jednak, jak zauważa ekspertka, groźba ze strony al-Nusrty wciąż jest większa niż ze strony Państwa Islamskiego, ponieważ jeśli określi się zagrożenie jako możliwość i chęć przeprowadzenia ataku, to „możliwość już mają, a z czasem nabiorą również chęci”.

35 tys. zagranicznych bojowników

Jeszcze w tym miesiącu mają ruszyć rozmowy w Genewie z przedstawicielami syryjskiego reżimu i niektórych grup zaangażowanych w konflikt. W rozmowach nie będą brać udziału przedstawiciele ani Państwa Islamskiego ani al-Nusry.

Według amerykańskiego Departamentu Stanu na wojnę w Syrii wyjechało 35 tys. zagranicznych bojowników ze stu krajów. Al-Nusra jest drugą po Państwie Islamskim organizacją jeśli brać pod uwagę liczbę zagranicznych rekrutów.

Skąd się wzięła Al-Nusra?

Organizacja pojawiła się w Syrii pod koniec 2011 r., kiedy z sąsiedniego Iraku zaczęły ściągać rzesze dżihadystów, korzystający z opuszczenia kraju przez amerykańskie wojska. Grupy te zaczęły przyłączać się do tzw. syryjskiej opozycji. Mniej więcej w tym samym czasie w Syrii zaczęło dochodzić do zamachów terrorystycznych: pierwszy miał miejsce w Damaszku, gdzie w wyniku dwóch skoordynowanych wybuchów samochodów pułapek przed siedzibą wywiadu wojskowego zginęły 44 osoby, a ponad 160 zostało rannych. Za zamachem stali bojownicy Frontu Obrony Ludności Lewantu. Wkrótce fala terroru rozlała się na inne miasta.

Al-Nusra ogłosiła swoje powstanie na początku 2012 r., na jej czele stoi Abu Muhammed al-Dżulani. To zaledwie 35-latek z syryjskiego Deir ez-Zor, który po dwóch latach medycyny na uniwersytecie w Damaszku wyjechał do Iraku i przyłączył się do walki z amerykańskim wojskiem po stronie Al-Kaidy. Był jednym z najbliższych współpracowników ówczesnego lidera Al-Kaidy w Iraku Abu Musaba al-Zarkawiego, a po jego śmierci Abu Bakr al-Baghdadiego.

Al-Dżulani na początku działania w Syrii cieszył się pełnym wsparciem al-Baghdadiego, a pod jego przywództwem Al-Nusra stała się jedną z potężniejszych grup militarnych w Syrii. Jednak między oboma stosunki zaczęły się mocno psuć. W kwietniu 2013 r. al-Dżulani odrzucił ogłoszoną przez al-Bagdadiego fuzję al-Nusry z Islamskim Państwem w Iraku, na czele którego formalnie stał al-Baghdadi. Po stronie al-Dżulaniego stanął sam lider Al-Kaidy Ajman az-Zawahiri.

Mimo że obie organizacje wywodziły się Al-Kaidy, odrzucenie fuzji wywołało między nimi konflikt. Al-Baghdadi nie podporządkował się decyzji i w połowie czerwca 2013 roku ogłosił, że obie organizacje będą działać jako Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL). Dla lidera Al-Kaidy było to nie do zaakceptowania. Ogłosił, że syryjską filią organizacji jest wyłącznie Dżabhat al-Nusra i nakazał rozwiązanie ISIL i powrotów bojowników dawnego Państwa Islamskiego do Iraku.

Od tej pory obie organizacje konkurują ze sobą o przywództwo nad syryjskim, a także światowym dżihadem. Areną tych walk jest głównie Syria.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną