Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Evo ma kłopoty

Za rządów Moralesa wskaźnik skrajnego ubóstwa zmniejszył z 38 do 17 proc. Za rządów Moralesa wskaźnik skrajnego ubóstwa zmniejszył z 38 do 17 proc. Joel Alvarez / Wikipedia

Evo Morales, po 10 latach sprawowania rządów, najdłuższych w historii kraju, poprosił Boliwijczyków, aby w referendum dali mu prawo do ubiegania się o czwarty mandat, do 2025 r. Wystąpił o to ze sporym wyprzedzeniem, bo kadencja kończy mu się w 2019 r., uznał widać, że z czasem o akceptację będzie coraz trudniej. I według wstępnych wyników – referendum przegrał. Choć nikt mu, pierwszemu prezydentowi Boliwii o indiańskim pochodzeniu, dawnemu hodowcy liści koki, postaci barwnej i wyrazistej, nie może odmówić zasług. Choćby ten prosty fakt: kiedy zaczynał, na listach wyborczych była nieco ponad połowa rodaków, teraz – 83 proc. Wskaźnik skrajnego ubóstwa zmniejszył z 38 do 17 proc., zapewnił też krajowi przez lata stabilny 5-proc. rozwój, oparty głównie na eksporcie gazu i kopalin, we współpracy z Chińczykami. Wysłał nawet w kosmos boliwijskiego satelitę (made in China).

Ostatnio szło mu gorzej, w związku z kryzysem cen surowców, wyszły też na jaw rozmaite nadużycia w funduszach pomocowych oraz historia wartego 500 mld dol. rządowego kontraktu dla Gabrieli Zapaty, z którą Morales, w życiu prywatnym kawaler, ma syna. Nawet jeśli ostatecznie przegra referendum, będzie miał czas, aby znaleźć godnego następcę. Choć czar pryśnie.

Polityka 9.2016 (3048) z dnia 23.02.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 8
Reklama