Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Wzlot i upadek posła Miyazakiego

Kensuke Miyazaki Kensuke Miyazaki The Asahi Shimbun / Getty Images

Poseł Kensuke Miyazaki zelektryzował w grudniu opinię publiczną swoją śmiałą decyzją, że jako pierwszy japoński polityk weźmie miesięczny urlop wychowawczy, aby wesprzeć żonę świeżo po porodzie. Przeważały opinie niechętne: że sprawy wagi państwowej są ważniejsze niż czyjś prywatny poród (a co by było, gdyby w parlamencie odbywało się ważne głosowanie i tego jednego głosu rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej zabrakło?). Ale odważnego posła mocno wsparł sam premier Shinzo Abe; wszak częścią jego Abenomic, planu reform gospodarczo-społecznych, jest aktywizacja zawodowa kobiet. Tymczasem w bardzo konserwatywnej genderowo Japonii 60 proc. kobiet po urodzeniu dziecka nie wraca już do pracy. A z rocznego urlopu tacierzyńskiego, pozwalającego hojnie zachować 60 proc. uposażenia, korzysta tylko 2 proc. japońskich ojców.

Miyazaki miał ten trend odwrócić i stać się wyrazistym ambasadorem rosnącego powoli ruchu ikumen, partnerskiego wychowania dzieci. Niestety, pewien brukowiec przyłapał go właśnie na związku z panną Mayu Miyazawa, modelką i specjalistką od doboru kimon. Poseł zrezygnował z mandatu, publicznie przeprosił, iż „swym karygodnym zachowaniem naraził na szwank dobre imię japońskiej polityki”, obiecał także, że „resztę życia poświęci na to, aby wynagrodzić żonie poniesione cierpienia”. Gorzej, że przy okazji zawalił się cały model: żaden młody tata długo jeszcze nie wystąpi o urlop wychowawczy, bo pracodawcy kojarzy się on teraz jednoznacznie z przymiarką kimon.

Polityka 9.2016 (3048) z dnia 23.02.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 9
Reklama