Świat

Absurd czy logika?

W sprawie Breivika nie chodzi o niego samego, ale o nas wszystkich

. . GAMMA / BEW
Przyjęliśmy pewne standardy demokratycznego państwa i nie będzie nam Breivik swoim czynem tych standardów zmieniał.

Norweski sąd penitencjarny zgodził się ze skargą Andersa Breivika – masowego mordercy siedzącego w dobrych warunkach w więzieniu w Norwegii – i przyznał mu warunki jeszcze lepsze, zwłaszcza co się tyczy jego izolowania od osób trzecich. Na pozór wyrok ten budzi oburzenie jako absurdalny. Łatwo więc go wyśmiać.

Dlaczego państwo miałoby dobrze traktować kogoś, kto nie okazał litości, nawet powiedzielibyśmy człowieczeństwa wobec innych ludzi – miałby zasługiwać na jakieś szczególne względy. Breivik skarży się głównie na samotność i rzeczywiście, choć nie ma jednolitej w nauce definicji tego pojęcia, to nie brak studiów psychologicznych, które dowodzą ogromnych szkód psychicznych, jakie w człowieku wywołuje izolacja.

Nasza cywilizacja stopniowo zmieniała pogląd na charakter kary. Przez stulecia uważano za słuszne i oczywiste zasady kodeksu Hammurabiego: oko za oko, ząb za ząb. Sienkiewicz z podejrzaną lubością opisywał wbijanie żywcem na pal, a w trylogii rozczytywały się przecież miliony czytelników i taką odpłatę za zbrodnię uważały zapewne za słuszną.

Kara była jedynie odwetem. Najpierw, przynajmniej w Europie, zrezygnowano z kary śmierci. Nawiasem mówiąc – i nie licząc okresu wojny – w Norwegii ostatnią karę śmierci wykonano w XIX wieku. To społeczeństwo, które przyjmuje inne miary człowieczeństwa. Co do innych kar stopniowo funkcje ich rozszerzono, licząc, że skazanego na więzienie można przywrócić społeczeństwu w drodze resocjalizacji, że żaden człowiek nie jest stracony na zawsze.

Na miejscu sądu zadałbym jednak pytanie, na ile Breivik trwa przy swoich groźnych poglądach. Czy jego skrajnie nieludzkie i rasistowskie poglądy, również poglądy na łatwość zabijania innych, są trwałe, czy jego wielosetstronicowe manifesty, które pisze, będą podtrzymywane w kontaktach z innymi osobami? Jaką korzyść wyniesie on z osobistych kontaktów, które sąd mu przyznał?

Jednak nie można zlekceważyć jednego zdania z uzasadnienia wyroku sądu penitencjarnego. Brzmi ono tak: zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania stanowi fundamentalną wartość w społeczeństwie demokratycznym. To stosuje się bezwzględnie – również wobec terrorystów i zabójców.

Co to właściwie oznacza? Moim zdaniem sąd dał do zrozumienia, że w tej sprawie chodzi nie tyle o Breivika, ile o resztę społeczeństwa, o nas wszystkich. Przyjęliśmy pewne standardy demokratycznego państwa i nie będzie nam Breivik swoim czynem tych standardów zmieniał.

Chodzi nie tyle o jego samopoczucie i warunki, ile o kondycję psychiczną społeczeństwa, które – wraz z postępem cywilizacji – przyjęło zasady dla swojego własnego postępowania, a nie postępowania Breivika. Sąd głosi więc: owszem, może mamy zasady wyśrubowane, ale takie mamy i będziemy się ich trzymać. Ponadto, jakby powiedział filozof, nigdy nie można przesadzić ani w dobroci, ani w pięknie.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną