Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Faworyt z pistoletem

Norbert Hofer Norbert Hofer Leonhard Foeger/Reuters / Forum

Kandydat na prezydenta Austrii już grozi rozwiązaniem parlamentu.

Widmo przeszłości nad Austrią: głową państwa może zostać reprezentant skrajnej prawicy. W niedzielnej pierwszej turze wyborów prezydenckich zwycięskie 36 proc. głosów zdobył reprezentant Austriackiej Partii Wolności Norbert Hofer, który chce wyjścia swojego kraju z Unii Europejskiej, zakazu noszenia muzułmańskich chust oraz odebrania przywilejów socjalnych wszystkim obcokrajowcom. Uchodźców nazywa zagrożeniem i publicznie ogłasza, że z ich powodu nie rozstaje się z pistoletem, nawet w parlamencie. Zapowiedział też, że jeśli to on zasiądzie w fotelu prezydenta, to nie zawaha się nawet rozwiązać parlamentu, jeżeli jego izby nie będą się stosowały do jego zaleceń. Wynik Hofera nie jest zaskoczeniem, bo już w październikowych wyborach lokalnych skrajna prawica zdobyła głos co trzeciego wyborcy w dotychczasowym bastionie lewicy, Wiedniu.

Austriacy uważają, że dotychczasowe elity nie potrafią sobie poradzić z pogarszającą się jakością edukacji publicznej, rosnącymi bezrobociem i deficytem budżetowym, a przede wszystkim napływem uchodźców. Większość ludzi popiera budowę muru na niektórych odcinkach granicy z Węgrami i ze Słowenią oraz budowę 250-metrowej zapory blokującej migrantom drogę przez przełęcz Brenner, czyli główne przejście graniczne między Włochami a Austrią. W efekcie tych nastrojów po raz pierwszy od 1945 r. kandydaci dominujących do tej pory na scenie politycznej socjaldemokratów i ludowców zdobyli łącznie głosy ok. 20 proc. wyborców i nie mieli nawet najmniejszych szans na objęcie prezydentury.

Polityka 18.2016 (3057) z dnia 26.04.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama