Światowy Wskaźnik Pokoju: Polska spadła o 5 miejsc, ale to nie efekt „dobrej zmiany”
Najtragiczniejsza sytuacja panuje w Syrii, równie źle dzieje się w Sudanie Południowym, Afganistanie, Iraku i Somalii.
Flickr CC by 2.0

Świat przed kryzysem finansowym był znacznie bezpieczniejszy. To konkluzja opublikowanego właśnie Światowego Wskaźnika Pokoju. Państwem korzystającym z największego spokoju pozostaje od lat Islandia, najtragiczniejsza sytuacja panuje w Syrii, równie źle dzieje się w Sudanie Południowym, Afganistanie, Iraku i Somalii.

Wskaźnik, w skrócie GPI, opracowują analitycy z prywatnego australijskiego Instytutu Gospodarki i Pokoju (Institute for Economics and Peace). Jak na zdjęciu rentgenowskim dokumentują ludzką skłonność do przemocy i styl, w jakim z nią sobie radzimy. W tym roku wzięli na warsztat ponad 160 krajów. Przyjrzeli się, jak bezpieczne są społeczeństwa, czy uczestniczą w wojnach domowych lub z zewnętrznymi przeciwnikami. Dodali do tego stopień militaryzacji, polityczną stabilność, w sumie uwzględnili 23 kryteria.

Polska zajęła 22. pozycję i w porównaniu z zeszłorocznym rankingiem spadła o 5 miejsc. Nie, nie jest to efekt „dobrej zmiany”, raczej postępującego wzrostu wydatków na zbrojenia. Dystans do Islandii bierze się i stąd, że w Polsce obywatele nadal czują się zagrożeni przestępczością, utrzymujemy całkiem sporą liczbę funkcjonariuszy służb porządkowych i osadzonych w więzieniach, a podczas demonstracji dochodzi często do strać. Niemniej Polska robi postępy, ranking z 2008 r. lokował nas jeszcze na 32. miejscu.

Jak każde podobne zestawienie, także GPI przygotowywany jest na podstawie danych z lat minionych, więc przedstawia obraz łapiący ostrość mniej więcej w 2014 i 2015 r. Wyłapuje jednak trendy i kierunek zmian, zwłaszcza te najbardziej alarmujące. Od II wojny światowej nie było tak wielu emigrantów i wysiedlonych – 57 mln w 2015 r. Od 2008 r. liczba ofiar konfliktów zbrojnych wzrosła pięciokrotnie, jest największa od ćwierćwiecza. Blisko trzykrotnie wzrosła również liczba ofiar zamachów terrorystycznych, niespokojnie robi się pod tym względem w Europie, ale to i tak betka z częstotliwością takich ataków w Azji i w Afryce.

Są i dobre wiadomości. Reszta świata, ta poza Bliskim Wschodem, w porównaniu z zeszłorocznym rankingiem wypada mimo wszystko lepiej. 106 państw zmniejszyło wydatki na zbrojenia, po części to efekt gorszych lat w gospodarce i ślad zapaści na rynku surowców, bo rządy polegające na zyskach np. ze sprzedaży ropy naftowej i gazu ziemnego tną koszty, w tym budżety wojskowe. Z drugiej strony rosną wydatki na siły pokojowe, obecnie to 120 tys. żołnierzy, przy czym nadal koszt ich wysłania i utrzymania to wstydliwy ułameczek strat wynikających z konfliktów, które mają za zadanie powstrzymywać.

Autorzy GPI policzyli także, ile kosztuje przemoc i obrona przed nią. W ciągu ostatniej dekady miało to być 137 bilionów dolarów, czyli więcej niż roczny PKB całej ludzkości.

GPI nie jest jedynie analityczną ciekawostką. Może służyć za poręczne narzędzie, katalog punktów odniesienia, przydatny w epoce, w której popularności nabierają politycy podsycający strachy lub je wymyślający. Jak skrajna prawica w Europie, Trump w USA czy właśnie wybrany, nawołujący do linczów prezydent Duterte na Filipinach.

Obraz globalnego pokoju wynikający z GPI jest więc na razie taki: w miejscach niespokojnych zagrożeń przybywa, natomiast bezpieczni są coraz bezpieczniejsi. W tym i Polska.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną