Świat

Horror dojrzałości

Młodzi Chińczycy po stresującej maturze Młodzi Chińczycy po stresującej maturze China Foto Press/MAXPPP / Forum

Komu powinie się noga, będzie miał w życiu pod górkę, raczej niskopłatną pracę i trudności na rynku matrymonialnym. Ci ze świetnymi wynikami trafią na elitarne uniwersytety, po nich na dobre posady i najlepsze partie. Blisko 10 mln młodych Chińczyków czeka na wyniki z gaokao, żmudnych egzaminów kończących szkołę średnią, które zdawali 8 i 9 czerwca.

Stresującej maturze podporządkowana była cała dotychczasowa edukacja zdających. Do testów z chińskiego, matematyki, angielskiego i wybranych przedmiotów dodatkowych przygotowywali się latami, kosztem czasu wolnego i często niemałych wydatków finansowych. Powstała nawet część gospodarki obsługująca gaokao, od korepetytorów po pakiety hotelowe blisko miejsca egzaminów (by było sprawiedliwie, nie zdaje się w swojej szkole). Rzecz jasna, w ofercie są i nieuczciwe sposoby zwiększania szans. Co roku u egzaminowanych poszukuje się sprzętu do łączności, uczniowie sprawdzani są staranniej niż pasażerowie samolotów. Wykrywacze bywają tak czujne, że prowincja Jilin zakazała m.in. wchodzenia w stanikach z metalowymi elementami. W zeszłym roku użyto dronów wyłapujących sygnały radiowe. Od tego roku ściągający igrają z siedmioletnią karą więzienia.

Ustanowione w latach 50. gaokao ma korzenie jeszcze w Chinach cesarskich, przez wieki w drodze powszechnych egzaminów tak wyłaniano urzędników. Krytycy twierdzą, że system produkuje mistrzów w zdawaniu egzaminów, którzy uczą się tak dużo, że nawet nie mają czasu, by spróbować przemyśleć wybór kierunku studiów i dającej satysfakcję profesji.

Polityka 25.2016 (3064) z dnia 14.06.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama