Świat

Wymieszana

Pół-Polka, pół-Pakistanka zajmie miejsce burmistrza Londynu w brytyjskim parlamencie. Kim jest?

Rosena Allin-Khan nie jest spokrewniona z Sadiqiem Khanem. Rosena Allin-Khan nie jest spokrewniona z Sadiqiem Khanem. Dr Rosena Allin-Khan / Flickr CC by 2.0
Ma matkę Polkę i ojca Pakistańczyka, jest lekarką i 99 kobietą w szeregach Partii Pracy. Nazywa się Rosena Allin-Khan i właśnie dołączyła do posłów w Izbie Gmin.

Walczyła o mandat po Sadiqu Khanie, który został merem Londynu i w maju zwolnił stanowisko posła w położonej na południu stolicy imigranckiej dzielnicy Tooting. W wyborach uzupełniających 39-letnia Allin-Khan zdobyła ponad 6 tys. głosów więcej niż jej główny konkurent z Partii Konserwatywnej, lokalny biznesmen Dan Watkins.

Z Sadiqiem Khanem nie są spokrewnieni, chociaż łączy ich podobne nazwisko, robotnicze pochodzenie (ojciec Allin-Khan naprawiał telewizory, a matka pracowała na stacji benzynowej i jako niania) i to, że oboje mają imigranckie korzenie. Allin-Khan jest w połowie Polką i w połowie Pakistanką. Mimo biedy, w jakiej dorastała, udało jej się skończyć medycynę w Cambridge, a wcześniej nie przerwać edukacji po średniej szkole, tak jak zrobiło wiele jej koleżanek z dzielnicy.

Sama o sobie mówi, że jest wymieszana, ponieważ jej matka jest katoliczką, a ojciec muzułmaninem. Ona przeszła przez anglikańską szkołę średnią. Potem wyszła za mąż za Walijczyka, który zmienił wiarę na islam i z którym dzisiaj wspólnie wychowują dwie kilkuletnie córki – w religii muzułmańskiej.

To miks wartości, narodowości i kultur, który tradycyjnym politykom często trudno zrozumieć. Natomiast sama Allin-Khan uważa, że jej wymieszanie pozwala jednoczyć różne społeczności i lepiej je rozumieć. Nowa pani poseł stale też podkreśla, że urodziła się i wychowała w imigranckiej Tooting.

Mówi o sobie, że jest na wskroś przesiąknięta tą dzielnicą. Pracuje na izbie przyjęć w położonym w Tooting szpitalu św. Jerzego. Określa to miejsce jako pierwszą linię frontu, na której ludzie przewijają się non stop, zarówno w dzień, jak i w nocy. Zazwyczaj cierpią, są zniecierpliwieni i wściekli na otaczającą ich rzeczywistość.

W swoim programie wyborczym Allin-Khan zapowiadała więc walkę z cięciami w usługach publicznych, w tym w służbie zdrowia, wsparcie dla bezdomnych i pomoc dla uzależnionych. – W mojej pracy w szpitalu widziałam bezdomnych dorosłych i bezdomne dzieci. Widziałam jakie są tego skutki – mówiła w jednym z wywiadów. Opowiadała też o nasilających się w społeczeństwie problemach z alkoholem i z chorobami psychicznymi.

W Izbie Gmin chce też reprezentować londyńczyków, którzy nie mają gdzie mieszkać i narzekają na drożyznę. – W mojej rodzinie pracujemy oboje, a mąż jest ekonomistą w firmie Shell, ale ceny mieszkań są tak wysokie, że nie stać nas na kupno mieszkania w okolicy i podobnie jak wiele innych osób, musimy je wynajmować – żaliła się podczas kampanii pani poseł. Opowiadała też, że chce mieszkać w okolicy Tooting, żeby zajmować się chorym ojcem i matką, która wcześniej pomagała jej w wychowaniu córek.

Gdyby nie czwartkowe morderstwo posłanki Jo Cox w Birstall, Allin-Khan zostałaby setną kobietą w ławach Partii Pracy w obecnej kadencji parlamentu. Jest 99. W dodatku bardzo chwaloną przez lidera laburzystów Jeremy’ego Corbyna. Ona sama jednak mówi, że chce być głosem nie tylko kobiet, ale też lekarzy, matek, Polaków i Pakistańczyków. Podkreśla, że brytyjski parlament powinien odzwierciedlać problemy wszystkich tych grup społecznych, a ona sama, jako żona muzułmanina, matka i kobieta o mieszanych imigranckich korzeniach, doskonale się do tego nadaje.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Kiedy lekarze podlegają karze

Lekarze do więzień za błędy medyczne? Co jest zagrożeniem dla zdrowia: kadra medyczna czy polityczna?

Ewa Siedlecka
11.06.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną