Emeryci uciekają do tropików

Sprzedaj, spakuj się i leć
Nawet z chudą polską emeryturą dałoby się utrzymać w którymś z egzotycznych rajów dla staruszków. A co dopiero z zachodnią.
Co roku na emeryturę przechodzi w USA ponad 3 mln obywateli. Marzeniem 375 tys. z nich staje się wyjazd z USA.
michaeljung/PantherMedia

Co roku na emeryturę przechodzi w USA ponad 3 mln obywateli. Marzeniem 375 tys. z nich staje się wyjazd z USA.

Judi Dench jako emerytka emigrantka w filmie „Drugi Hotel Marigold”. Wielu rówieśników ruszyło w jej ślad.
Fox Searchlight/Courtesy Everett Collection/EAST NEWS

Judi Dench jako emerytka emigrantka w filmie „Drugi Hotel Marigold”. Wielu rówieśników ruszyło w jej ślad.

Średnia emerytura 766 euro nie pozwala godnie żyć od pierwszego do pierwszego w Hamburgu czy Berlinie. A w Azji to wcale nie tak mało.
vadmary/123 RF

Średnia emerytura 766 euro nie pozwala godnie żyć od pierwszego do pierwszego w Hamburgu czy Berlinie. A w Azji to wcale nie tak mało.

Dzieci opuściły gniazdo, pies zdechł, praca skończona na amen, a chata stanowczo za duża. My tymczasem wciąż młodzi, ledwo po sześćdziesiątce! Wyjedźmy więc w świat. Tak jak Amerykanie, Brytyjczycy i Australijczycy. Z chudą polską emeryturą to dosyć trudne. Nie znaczy, że niemożliwe. Z tysiącem lub półtora dolarów miesięcznie para może próbować wyruszyć choćby do Tajlandii, Wietnamu lub Indonezji. Przeprowadzki staruszków do zamorskich rajów to lukratywny biznes. Jedną z najbardziej prestiżowych marek jest amerykański multimedialny InternationalLiving.com. – To już trend. Emigruje coraz więcej emerytów. O wszystkich niuansach mogą się dowiedzieć od nas – mówi wydawca Dan Prescher. Jego firma publikuje szczegółowe poradniki, doradza najlepsze biura prawne, ostrzega przed pułapkami. Rankingi rajów dla emerytów publikują systematycznie „New York Times” i „Daily Telegraph”. Poradniki mają BBC, CNN i „Forbes”.

Pokój w Marigold

Emerycka emigracja jest dość logiczna. Skoro w Ekwadorze para może przeżyć za 1,1 tys. dol., dlaczego miałaby tkwić w Chicago? Pierwsza dziesiątka ligi emeryckich rajów? Według InternationalLiving.com to: Panama, Ekwador, Meksyk, Kostaryka, Malezja, Kolumbia, Tajlandia, Nikaragua, Hiszpania i Portugalia. Brytyjczycy od Azji wolą Hiszpanię, Francję i Włochy. Ale po Brexicie może już ich być tylko stać na wyjazd do Indii. W ślad za bohaterami bestsellerowych filmów. Bo emigracja staruszków staje się coraz powszedniejsza.

Zaczęło się od „Hotelu Marigold” i „Drugiego Hotelu Marigold”. W 2012 r. filmy z Judi Dench i Billem Nighy zarobiły 221 mln dol. Akcja obu toczy się w Indiach, dokąd bohaterowie emigrują, by oszczędzić i wyrwać się z angielskiej nudy. Trzeciego filmu nie będzie, bo aktorzy starzeją się na potęgę.

Brytyjska telewizja zrobiła za to program o prawdziwym hotelu Marigold. Było to coś w rodzaju reality show, który miał ustalić, czy celebrytom – aktorom, pisarzom i tancerzom – uda się przystosować do tanich, prowincjonalnych Indii. Większości się spodobało – szczególnie pyszne placki i poranne ćwiczenia jogi.

Poza granicami Zjednoczonego (póki co) Królestwa mieszka dziś 5 z 60 mln Brytyjczyków. Brexit już wywołuje nowy exodus. Dzień po głosowaniu liczba podań o emigrację do Australii skoczyła o 118 proc. To głównie ludzie młodzi, ale także całkiem dojrzali. Pierwsi emigrują za pracą, drudzy uciekają od drożyzny. Na Wyspach przeciętnie jedną trzecią emerytury oddadzą państwu na różne podatki (te mają wkrótce jeszcze przez Brexit wzrosnąć). – Niemal 18 proc. emerytury tracą już tylko za sprawą samego VAT – tłumaczy Richard Way, redaktor Overseas Guides Company.

Exodus staruszków

Najwierniejszymi klientami tego typu firm doradczych są Amerykanie. Co roku na emeryturę przechodzą w USA ponad 3 mln. Marzeniem 375 tys. z nich staje się wyjazd z USA.

W podobnej sytuacji jest wielu Niemców. Średnia emerytura 766 euro nie pozwala godnie żyć od pierwszego do pierwszego w Hamburgu czy Berlinie. A w Azji to wcale nie tak mało. Za granicę – do Maroka i krajów Azji – chętnie wyjeżdżają też Francuzi (według ostatniego rocznego bilansu ponad 250 tys.).

Najlepiej uciec do Azji Południowo-Wschodniej, do Tajlandii i Wietnamu, na Bali i do Malezji, gdzie ceny są o 50–80 proc. niższe niż w Sydney – radzą emerytom Stephen Wyatt i Colleen Ryan, australijscy dziennikarze ekonomiczni, autorzy książki „Sell-up, Pack-up and Take Off” (Sprzedaj, spakuj się i leć). Bakcyla emeryckiego raju złapali w Indiach. – Spotkaliśmy tam niezwykłą parę starszych Brytyjczyków. Wynajmowali swój dom w Anglii na pół roku, a drugie pół spędzali w Azji – wspomina Wyatt. Od tego się zaczęło. Dziś Wyatt i Ryan prowadzą witrynę www.planet-boomer.com. W jej chatroomie nie trzeba czekać długo na dobre rady i zachęty. Bo wyjazd wygląda na dość logiczny.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną