To najdziwniejszy zamach stanu, do jakiego doszło w Turcji. Z kilku powodów
Ze wszystkich zamachów wojskowych w Turcji ten wczorajszy był zdecydowanie najdziwniejszy. Nie tylko dlatego, że się nie udał. Bardziej dlatego, że wybuchł, mimo że nie mógł się udać.
Prezydent Erdoğan witany przez tłumy na lotnisku Atatürka w Stambule
Huseyin Aldemir/Reuters/Forum

Prezydent Erdoğan witany przez tłumy na lotnisku Atatürka w Stambule

W piątek wieczorem doszło w Turcji do nieudanego zamachu stanu. Na kilka godzin wojskowi zablokowali w Stambule dwa z trzech mostów przez Bosfor. Próbowali m.in. przejąć kontrolę nad największym w kraju lotniskiem Atatürka i oponować budynki parlamentu w Ankarze oraz siedzibę telewizji publicznej. Wracającemu z urlopu w Izmirze prezydentowi Turcji Recepowi Tayyipowi Erdoğanowi uniemożliwiono lądowanie w Stambule, gdzie swoje powstanie ogłosiła wojskowa „Rada Pokoju”, która zapowiedziała przywrócenie rządów prawa i demokracji oraz obronę praw człowieka.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną