Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czeska bitwa o polskie jaja

Minister rolnictwa Marian Jurecka także oskarża polskich producentów jaj. Minister rolnictwa Marian Jurecka także oskarża polskich producentów jaj. Michal Doležal/CTK / PAP

Czeskie ministerstwo rolnictwa, przy gorliwym wsparciu tamtejszej prasy, rozpoczęło kolejną bitwę w wielkiej wojnie przeciwko pochodzącej z Polski żywności. Tym razem okazało się, że Czechom grożą polskie jaja. Kurze. Konkurowanie z jajkami sprzedawanymi po cenach – nie boję się tego powiedzieć – dumpingowych – jest niemożliwe – oznajmił na spotkaniu z dziennikarzami wiceminister rolnictwa Jirzi Szir. I dodał, że czescy producenci potrzebują 1,50–1,70 korony na wyprodukowanie jednego kurzego jajka, przy czym cena zależy od tego, czy to jajko ekologiczne, z wolnego wybiegu czy z chowu klatkowego. Tymczasem – twierdzi Szir – w Polsce produkcja takiego jajka kosztuje w przeliczeniu 0,80 korony. Jesteśmy przekonani, że zagraniczni producenci nie są w stanie produkować jaj zgodnie z europejskimi normami, np. w kwestii chowu klatkowego, a jednocześnie oferować za tak niskie ceny – dodał.

Czy ma rację, czy nie – jeszcze nie wiadomo, ale na pewno udało mu się trafić w społeczne zapotrzebowanie. Straszenie Polską w Czechach ma długą tradycję, do której w ostatnich latach rządzący chętnie nawiązują. Szczególnie polskim jedzeniem, bo trafia to w stare stereotypy o brudzie, bałaganie, skażeniach itd. W przypadku jajek jest podobnie: ani Szir, ani prasa nie podają żadnych konkretów, tylko powtarzają swoje tezy o niskiej jakości oraz dumpingu. Tak jak w wypowiedzi prezeski Czeskomorawskiej Unii Drobiarskiej Gabrieli Dlouhej: Jeśli polscy producenci otrzymują tajne dotacje, to ich struktura jest dla nas nieznana – oznajmiła z tajemniczą miną. A dziennikarze skwapliwie to powtórzyli.

Polityka 31.2016 (3070) z dnia 26.07.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama