Świat

Gruzini głosowali za stabilizacją. Partia Gruzińskie Marzenie wygrywa wybory

Gruzini głosowali za stabilizacją. Partia Gruzińskie Marzenie wygrywa wybory

Vladimer Shioshvili / Flickr CC by 2.0
Saakaszwili liczył na zwycięstwo swojej partii i wielki powrót do kraju, ale Gruzini jeszcze raz zagłosowali na rządzącą krajem partię miliardera Bidziny Iwaniszwilego.

Jeszcze trzy dni temu Micheil Saakaszwili, były prezydent Gruzji, a dziś ścigany listami gończymi i mieszkający w ukraińskiej Odessie, gdzie pełni obowiązki gubernatora, zapewniał, że za chwilę „przekroczy morze i wróci do Tbilisi”, by przejąć rządy w kraju.

Jego osierocona partia, Zjednoczony Ruch Narodowy, goniła w sondażach Gruzińskie Marzenie Iwaniszwilego, a na kilka dni przed wyborami udało się jej wyprowadzić na ulice blisko 20 tys. demonstrantów. Wszystko to jednak nie pomogło, a wybory i tak wygrało rządzące Gruzją od czterech lat Gruzińskie Marzenie.

Nie pomógł nawet udział w wyborach żony byłego prezydenta Sandry Roelofs-Saakaszwili, którą wielu Gruzinów wciąż darzy olbrzymim szacunkiem i która miała teraz przypomnieć im, że za rządów jej męża lepiej w Gruzji się żyło, a kraj nie był w takiej stagnacji jak dzisiaj.

Tymczasem, mimo że wielu Gruzinów przyznaje, że dzisiaj jest im ciężej niż za czasów Saakaszwilego, to nie chcą powrotu do władzy byłego prezydenta. Oczywiście pamiętają o jego zasługach w odbudowie kraju, rozwoju gospodarki, zlikwidowaniu korupcji i wprowadzeniu Gruzji na ścieżkę unijną i natowską, ale trudno im też zapomnieć o niedemokratycznych działaniach ekipy byłego prezydenta i o jego autorytarnych zapędach.

Są rozczarowani i zniechęceni wobec elit politycznych w ogóle. Z badania przeprowadzonego na kilka dni przed wyborami wynika, że co trzeci Gruzin uważa, że sprawy kraju idą w złym kierunku, a 34 proc. ankietowanych stwierdziło, że w Gruzji nic się nie zmienia. Dodatkowo na dzień przed głosowaniem prawie dwie trzecie Gruzinów nie wiedziało, na kogo odda głos. A wiele osób zastanawiało się, czy w ogóle pójść na wybory.

Przez ostatnie cztery lata, mimo wstępnych deklaracji, Gruzja nie dostała zaproszenia do NATO, nic nie drgnęło w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, a sprawa zniesienia wiz, na co Gruzini bardzo liczyli, mimo pozytywnych rekomendacji Komisji Europejskiej cały czas czeka na decyzje każdego z unijnych państw. Jednak nawet mimo braku jakiegoś spektakularnego sukcesu Gruzini uznali, że kolejna uliczna rewolucja wcale im nie pomoże, doprowadzi tylko do ofiar, a i tak trzeba będzie zaczynać wszystko od początku.

Dzisiaj większość z nich stawia na stabilizację. W swoich wyborach kierują się programem gospodarczym, deklaracjami dotyczącymi służby zdrowia, polityki bezpieczeństwa i edukacji. Mają nadzieje, że stabilizacja okaże się lepszym rozwiązaniem niż przewrót, choć dla wielu dzisiejszy wybór był bardziej wyborem przeciw niż za jakąś partią.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną