Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Prywatnie na Księżyc

Aż kilkanaście firm ustawiło się w kolejce do startu na Księżyc. Aż kilkanaście firm ustawiło się w kolejce do startu na Księżyc. Jessie Eastland / Wikipedia

Do tej pory na Księżycu lądowały sondy wysyłane przez państwa; USA, Związek Radziecki i Chiny. W 2017 r. podobną wyprawę planuje przeprowadzić prywatna amerykańska firma Moon Express. Są niewielkim zespołem, ale udało im się zdobyć wszystkie niezbędne pozwolenia m.in. ze strony Białego Domu, NASA i Federalnej Agencji Lotnictwa. Chcą wysłać na Księżyc ważący około 10 kg bezzałogowy lądownik. Wyposażą go m.in. w laser do pomiarów odległości i badania ogólnej teorii względności oraz obsługiwany przez internet teleskop. Start ma się odbyć z Cape Canaveral. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Moon Express przy kolejnych lotach rozpocznie wydobycie rzadkich minerałów, metali i kamieni księżycowych, które firma chce sprzedawać kolekcjonerom.

Amerykanom po piętach depcze izraelska firma SpaceIL, która w 2017 r. również planuje lądowanie na Księżycu. Oprócz tego w kolejce stoi 15 innych firm, które marzą o Księżycu, a przy okazji chciałyby wygrać Google Lunar X Prize, czyli 30 mln dol., które firma przeznacza dla tego, kto pierwszy wyląduje na Srebrnym Globie, pokona na jego powierzchni dystans 500 m i wyśle na Ziemię nagranie całego przedsięwzięcia. Założyciel Moon Express jest optymistą i twierdzi, że Księżyc w ciągu 15 lat stanie się potencjalnie naszym drugim domem. Jednak pesymiści przypominają, że Google miał już swoją nagrodę przyznać pięć lat temu, tylko nie miał komu.

Polityka 1.2017 (3092) z dnia 27.12.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 13

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama