Nieludzkie więzienia naprawdę istnieją

Lustro za kratami
Odbycie kary więzienia zawiera obietnicę społecznego zmartwychwstania. Ale dziś w większości krajów świata to tylko bezsensowne cierpienie.
Bunt więźniów w brazylijskim mieście Natal
Ney Douglas/EPA/PAP

Bunt więźniów w brazylijskim mieście Natal

Niektóre więzienia to piekło na Ziemi. Na fot.: przeludniony zakład karny w Manili na Filipinach.
Damir Sagolj/Reuters/Forum

Niektóre więzienia to piekło na Ziemi. Na fot.: przeludniony zakład karny w Manili na Filipinach.

audio

AudioPolityka Artur Domosławski - Lustro za kratami

Na początku roku doszło do krwawej rebelii w największym więzieniu w Manaus, stolicy brazylijskiego stanu Amazonas. Więźniowie wzięli kilkunastu strażników jako zakładników, atakowali współwięźniów z konkurencyjnych gangów, często bestialsko ich torturując przed ostateczną egzekucją. Bunt, a potem odbijanie więzienia z rąk skazańców zebrał żniwo 56 zabitych.

Kilka dni później więźniowie opanowali zakład karny w innym brazylijskim mieście – Natal. Wskutek walk między skazanymi i w wyniku akcji odbicia więzienia przez policję padło 30 zabitych. Ciała zamordowanych nosiły ślady tortur, niektóre były spalone, inne – pozbawione głów.

Do buntów w brazylijskich więzieniach dochodzi każdego roku po wielokroć. To czwarte na świecie państwo pod względem liczby populacji więziennej – ponad 600 tys. skazanych (więcej mają tylko USA, Chiny i Rosja). Przyczynami rebelii są przeważnie skrajne przepełnienie zakładów karnych, fatalne warunki sanitarne i żywieniowe, wojny gangów, które rywalizację między sobą przenoszą z ulic za kratki.

Emblematycznym dla Brazylii przykładem traktowania uwięzionych była masakra, do której doszło w 1992 r. w São Paulo, w osławionym więzieniu Carandiru. W brutalnej akcji policji zginęło 111 skazanych. Zbrodnia doczekała się filmów fabularnych i dokumentalnych, książek, wystaw, naukowych analiz. Carandiru zamknięto, a następnie zburzono jako symbol niehumanitarnego traktowania więźniów. Mimo symbolicznego gestu filozofia traktowania ludzi, którzy łamią prawo – dodajmy dla porządku: wielu z nich dopuszcza się zbrodni – nie zmieniła się. Możliwe, że jest nawet gorzej.

Oto w miasteczku Cascavel (po portugalsku: grzechotnik) w południowej Brazylii stworzono więzienie, które w założeniu miało być miejscem odosobnienia dla najgorszych zabójców i bossów gangów trzęsących innymi zakładami karnymi i organizujących krwawe bunty, jak choćby tegoroczne w Manaus i Natal. Siedzą w izolatkach, bez kontaktu z innymi więźniami. Rzadko mają styczność nawet ze strażnikami. Zamyka się tu jednak także nieszczęśników za drobne przestępstwa. Np. siedział tu 19-latek za splunięcie w twarz prokuratorowi.

„Utrata wolności i ograniczenie fizycznej przestrzeni wbrew powszechnemu mniemaniu nie muszą prowadzić do barbarzyństwa” – pisał tyleż z nadzieją, co naiwnością brazylijski reporter Drauzio Varella w książce „Ostatni krąg”, poświęconej więzieniu Carandiru. Wielu badaczy więziennictwa nie zgodziłoby się z tym poglądem – ich zdaniem już sama izolacja jest barbarzyństwem. Ci z izolatek w Cascavel mówią, że nie ma chyba gorszej tortury niż jednoosobowa cela. Ludzie w izolatkach, bez kontaktu z innymi, cierpią na halucynacje, mają napady paniki i autoagresji; odgryzają sobie palce i przegryzają żyły. Zwykle nie mają szansy na społeczne zmartwychwstanie. Często popełniają samobójstwa.

„Społeczeństwo powinno być oceniane nie na podstawie tego, jak traktuje swoich najznamienitszych obywateli, lecz tych na samym dole. Nie wie się nic naprawdę o społeczeństwie, dopóki nie widziało się jego więzień” – mawiał więzień polityczny reżimu w RPA Nelson Mandela, który spędził za kratami prawie trzy dekady. W wydanej rok temu książce „Incarceration Nations” amerykańska badaczka systemów więziennych Baz Dreisinger pisze, że więzienia są „ciemnym lustrem” społeczeństw.

Koszmar na eksport

Francuski klasyk myśli demokratycznej Alexis de Tocqueville, który w XIX w. oglądał amerykańskie więzienia, doszedł do wniosku, że całkowita izolacja nie zmienia człowieka na lepsze, lecz go zabija. Dziś USA eksportuje model superstrzeżonych zakładów karnych z izolatkami, a wiele krajów – m.in. Brazylia – chętnie go importuje.

Populacja więzienna w Ameryce jest najwyższa na świecie – zarówno w liczbach bezwzględnych (2,3 mln), jak i proporcjonalnie do liczby mieszkańców (1 na 100 dorosłych). Ludność USA stanowi 5 proc. ludności świata, a zarazem Stany trzymają w zakładach karnych 25 proc. światowej populacji więziennej. W samej Kalifornii 3,7 tys. ludzi odsiaduje wyroki od 25 lat do dożywocia za przestępstwa bez użycia przemocy (m.in. skutek zasady three strikes you’re out, który pozwala skazać na 25 lat za kradzież torebki cukierków, jeśli było to trzecie przestępstwo osoby łamiącej prawo).

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną