Czy to ona powstrzyma Erdoğana?

Wilczyca o dwóch dłoniach
Nawet jeśli Meral Akşener nie zablokuje autorytarnych zmian w tureckiej konstytucji, to Recep Tayyip Erdoğan ma w końcu z kim przegrać.
80 milionów mówi NIE – Meral Akşener nawołuje do sprzeciwu wobec władzy.
Chris McGrath/Getty Images

80 milionów mówi NIE – Meral Akşener nawołuje do sprzeciwu wobec władzy.

„Wszyscy mówią o Erdoğanie. A co, jeśli to ja będę następnym prezydentem?” – Akşener mówiła niedawno w wywiadzie dla CNN Turk.
Profil Meral Akşener/Facebook

„Wszyscy mówią o Erdoğanie. A co, jeśli to ja będę następnym prezydentem?” – Akşener mówiła niedawno w wywiadzie dla CNN Turk.

Meral Akşener jest autorką politycznego chwytu roku. W połowie lutego zamieściła w sieci zdjęcie, na którym pokazuje dłoń wymalowaną henną: zmywalny tatuaż przedstawia flagę narodową – symbol święty i wszechobecny w Turcji. W ciągu kilku dni hennowa flaga na dłoni stała się symbolem sprzeciwu wobec prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana i dających mu niemal dyktatorskie uprawnienia zmian w konstytucji, które Turcy poparli w niedzielnym referendum 16 kwietnia (odtąd m.in. prezydent będzie równocześnie szefem rządu, będzie również mógł wydawać dekrety).

Akşener stworzyła symbol genialny w swojej prostocie. W kampanii przed referendum wszystkie ugrupowania – pod retorycznym szantażem partii rządzącej – zrezygnowały z partyjnych flag na rzecz narodowej. W ten sposób przyjęły warunki władzy, według której albo jest się patriotą i za zmianą konstytucji, albo sojusznikiem terrorystów. Akşener, malując sobie flagę na dłoni, odwołuje się do tureckiego patriotyzmu, za co władza nie może jej atakować, i jednocześnie namawia do sprzeciwu wobec władzy i odrzucenia poprawek do konstytucji.

Sama henna ma ogromny ładunek emocjonalny. Symbolizuje niewinność i poświęcenie w ważnej sprawie. Malowanie się henną łączy tradycje tureckie, żydowskie, arabskie, kurdyjskie i w tym sensie przekracza bieżącą politykę. Henna to w końcu symbol kobiecości, macierzyństwa – Akşener poparły nawet bardzo odległe jej ideologicznie feministki.

– Gest Akşener stał się kapitalnym komunikatem politycznym podchwyconym przez setki tysięcy przeciwników Erdoğana – mówi Mahmet Guret, dyplomatyczny korespondent dziennika „Akşam”. – To mocny symbol, zrozumiały dla wszystkich, dlatego przebił się w warunkach dominacji rządowego przekazu.

Gest Szarych Wilków

61-letnia Akşener jest dziś dla wielu Turków jedyną nadzieją na zakończenie wszechwładzy Erdoğana. Wśród niemocy podstarzałych mężczyzn, liderów opozycji, to jedyny polityk, który dorównuje charyzmą obecnemu prezydentowi. Nie boi się go atakować i nie odstaje w retorycznych pojedynkach. Jest dla niego jedynym realnym zagrożeniem, co przyznają nawet ludzie związani z partią władzy. Przejawia się to również w częstotliwości ataków, jakie przeprowadzają na nią prorządowe media. I próbach zakłócenia jej wieców poprzez niespodziewane problemy z prądem czy wizytami przypadkowych osiłków. „Tą swoją wymalowaną ręką przyłożyła Erdoğanowi z prawej strony” pisze nestor tureckiego dziennikarstwa Cengiz Çandar.

To jednak niejedyny chwyt ręczny stosowany przez Akşener. Gdy ma czystą dłoń, czasem na wiecach dotyka kciukiem palców środkowego i serdecznego, a wskazujący i mały prostuje. Wychodzi z tego głowa wilka – gest Szarych Wilków, jednej z najbardziej zbrodniczych organizacji w historii Turcji.

Skrajnie nacjonalistyczne Szare Wilki powstały w latach 60. Ugrupowanie założone przez emerytowanego pułkownika było jedną z najważniejszych stron wojen ulicznych końca lat 70. Wówczas Szare Wilki zamordowały kilkuset lewicowych działaczy politycznych, na co ówczesne władze wojskowe przynajmniej przyzwalały. Dziś Szare Wilki mają swoje oddziały w całej Turcji i mocnych patronów nie tylko w tureckim parlamencie, ale również w siedzibie tureckiego wywiadu.

Akşener wywodzi się z tej tradycji. Wychowana w bardzo prawicowym domu, przez ponad osiem lat była posłanką Partii Ruchu Narodowego (MHP), której Szare Wilki były paramilitarną przybudówką. Akşener zawsze była postrzegana jako liderka umiarkowanego odłamu tureckich nacjonalistów, ale to wciąż oznacza, że jest na prawo od Erdoğana w sprawie Kurdów – domagała się m.in. wyrzucenia ze szkół nauki języka kurdyjskiego. Uważa też, że ludobójstwo Ormian z 1915 r. to oszustwo.

Zwolennicy mówią o niej Asena – to mityczna wilczyca, która na początku pradziejów miała pomóc ludom tureckim z Azji Środkowej w założeniu imperium. Teraz ma im pomóc w pokonaniu Erdoğana.

Gospodarka zaczyna się sypać

Rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zaproponowała 18 poprawek do konstytucji. Zamieniają one obecną republikę parlamentarną w państwo prezydenckie, formalnie już autorytarne. Jeśli Turcy w niedzielę zgodzą się na te zmiany, zniknie urząd premiera i jego rolę przejmie prezydent, który w dodatku będzie powoływał ministrów, proponował budżet i wydawał dekrety. Sam będzie mógł też rozwiązywać parlament i wprowadzać stan wyjątkowy. Głowa państwa nie będzie już musiała być politycznie neutralna.

Jak wynika z sondaży, wynik referendum wciąż nie jest oczywisty. Ale Yusuf Muftuoğlu, były doradca prezydenta Abdullaha Güla, przekonuje, że nie ma to większego znaczenia. – Jeśli Turcy opowiedzą się za zmianami w konstytucji, Erdoğan zyska twardą legitymację, ale nie przywróci zasad demokratycznego państwa prawa. Z kolei jeśli poprawki zostaną odrzucone, prezydent nadal będzie rządził dekretami na mocy stanu wyjątkowego, który będzie trwał w nieskończoność. Na dodatek jest wysoce prawdopodobne, że po przegranym referendum Erdoğan ogłosi przyspieszone wybory, aby odzyskać inicjatywę.

Po co mu więc było takie ryzyko? Według wielu tureckich ekspertów obóz władzy utracił w ostatnich dwóch–trzech latach wiele ze swego uroku. Gospodarka, której sukcesy z początku wieku były podstawą popularności Erdoğana, zaczyna się sypać. Zawiodła polityka zagraniczna AKP, najpierw w sprawie integracji Turcji z Europą, a całkiem niedawno okazało się, że mocarstwowe plany Turcji na Bliskim Wschodzie są iluzją. – W tym sensie zmiana konstytucji nie będzie dodatkowym luksusem dla Erdoğana, ale poniekąd koniecznością. Jedynym dziś sposobem na odnowienie legitymacji politycznej – przekonuje Muftuoğlu.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną