Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Fotel z kozetką

Robert Mugabe Robert Mugabe Aaron Ufumeli/EPA / PAP

Jeżeli któregoś dnia Bóg zadecyduje, że Mugabe ma umrzeć, to w następnych wyborach wystawimy jego trupa! – tak żona prezydenta Zimbabwe w lutym komentowała doniesienia o jego słabym stanie zdrowia. Niewykluczone, że przed przyszłorocznym głosowaniem przyjdzie sprawdzić jej determinację, bo 93-letni Robert Mugabe, najstarszy przywódca Afryki, właśnie wziął zwolnienie i poleciał do ekskluzywnego szpitala w Singapurze, gdzie od kilku lat bywa stałym gościem. Według plotek zmaga się z przerzutami raka prostaty, ale jego otoczenie nie potwierdza tych informacji i oficjalnie utrzymuje stan jego zdrowia w tajemnicy. Hospitalizacja prezydenta wywołała więc ożywioną dyskusję internautów... tyle że w Nigerii. Tamtejszy przywódca Muhammadu Buhari ostatnio także spędza czas głównie w zagranicznych klinikach (londyńskich), choć jego administracja odmawia komentarza na temat chorób trapiących głowę państwa.

Afryka w ogóle nie ma ostatnio szczęścia do zdrowia swoich przywódców. W zeszłym roku w ciężkim stanie do zagranicznych szpitali trafili m.in. Paul Biya z Kamerunu i Peter Mutharika z Malawi. Brat tego ostatniego w 2012 r. zmarł zresztą, pełniąc obowiązki prezydenta, dwa lata później jego los podzielił Michael Sata z Zambii (który kilkanaście tygodni przed zgonem zapewniał rodaków, że „czuje się wyśmienicie”).

Polityka 20.2017 (3110) z dnia 16.05.2017; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama