Co ma wspólnego polityka z reinkarnacją

Sam się odrodzę
Zajmijcie się reinkarnacjami Mao i Denga, a nie moją – apeluje XIV Dalajlama do chińskich komunistów.
XIV Dalajlama sześć lat temu przeszedł na polityczną emeryturę.
Anuwar Hazarika/Reuters/Forum

XIV Dalajlama sześć lat temu przeszedł na polityczną emeryturę.

Lobsang Sangay odciążył dalajlamę z obowiązków głowy państwa.
christopher/Wikipedia

Lobsang Sangay odciążył dalajlamę z obowiązków głowy państwa.

Obecnie panujący dalajlama jest w dobrej formie. Ma 82 lata, sześć lat temu przeszedł na polityczną emeryturę. Tybetańskim rządem na uchodźstwie w Indiach kieruje demokratycznie wybrany świecki. Natomiast dalajlama naucza na całym świecie buddyzmu. To jego najważniejsza aktywność. Ale co będzie, gdy go zabraknie? Pytanie ma nie tylko sens religijny. Chodzi też o politykę.

Chińskie władze dążą do przejęcia kontroli nad buddyzmem tybetańskim i jego instytucjami, na czele z instytucją dalajlamów, duchowych zwierzchników tego buddyzmu. Nie tylko w okupowanym Tybecie, ale i poza granicami ChRL. To zgodne z logiką rządów monopartyjnych, które nie tolerują żadnej instytucji od nich niezależnej, ale sprzeczne z logiką praw człowieka i zasadami demokratycznymi, które stara się wcielać w życie diaspora tybetańska pod przewodem XIV Dalajlamy.

Dalajlama wiele razy wyjaśniał, że z punktu widzenia tybetańskiej tradycji buddyzmu sprawa jego kolejnego odrodzenia (reinkarnacji) jest jasna: sam dał wskazówki na ten temat w swych oświadczeniach. Chiny Ludowe, choć oficjalnie ateistyczne, wydały natomiast dokument zapowiadający, że mają zamiar kontrolować sprawę reinkarnacji. Czyli ingerować w tybetańskie procedury, aby zachować polityczną kontrolę nad Tybetem.

Chcą mieć dalajlamę zależnego od Pekinu, który będzie pasem transmisyjnym chińskiej polityki dotyczącej Krainy Śniegów. Obecny XIV Dalajlama skomentował to tak: „Mówią, że czekają na moją śmierć i że sami rozpoznają wybranego przez siebie XV Dalajlamę. Opracowali szczegółową strategię, mającą oszukać Tybetańczyków, wyznawców tybetańskiej tradycji buddyzmu i społeczność międzynarodową”.

Ikona buddyzmu tybetańskiego podkreśla, że zachowanie komunistów, odrzucających ideę inkarnacji, jest niestosownym mieszaniem się w sprawę kolejnych wcieleń dalajlamy. I zapowiada, że gdy dobiegnie dziewięćdziesiątki, rozpocznie konsultacje ze zwierzchnikami innych tradycji buddyzmu tybetańskiego i społecznością tybetańską, czy instytucja dalajlamy ma trwać dalej. Jeśli tak, to proces poszukiwania i rozpoznania XV Dalajlamy ma być prowadzony na podstawie pisemnych wskazówek XIV Dalajlamy. Tylko tak wskazana inkarnacja ma być uznana, żadna inna, zwłaszcza motywowana celami polityki chińskiej.

Reinkarnacja poza kontrolą

W kwietniu dalajlama odwiedził miasto Tałang (Tawang) na pograniczu indyjsko-chińskim. Tam w 1959 r. zatrzymał się w miejscowym klasztorze, gdy uciekał przed chińską inwazją na Tybet. Według tradycji buddyzmu tybetańskiego w tej miejscowości urodził się VI Dalajlama, a miejscowi wyznawcy mają nadzieję, że może tam odrodzi się XV. Obecny dalajlama na sugestie, że to już Pekin „rozpozna”, odpowiedział: „Nonsens! Niech najpierw oświadczą, że wierzą w kolejne odrodzenia i wskażą reinkarnacje Mao i Denga”.

Wizytę w Tałangu komentowano jako sygnał dalajlamy dla Pekinu: czy wam się to podoba czy nie, reinkarnacja może się zdarzyć na terytorium poza waszą kontrolą. Adam Kozieł z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Polsce, znawca Tybetu i buddyzmu tybetańskiego, który spotyka się z dalajlamą, mówi: – Wspólny mianownik wypowiedzi dalajlamy o chińskich roszczeniach do jego reinkarnacji brzmi tak: sam decyduję o swoim odrodzeniu. Nie odrodzę się w kraju, w którym nie ma wolności.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną