Ludzkie dramaty w obiektywie

Po drugiej stronie obrazu
Czy reporterzy powinni ufać bez reszty scenom, których są świadkami? Kiedy zdjęcia zasłaniają drogę do prawdy? Krzysztof Miller przećwiczył te pytania na własnej skórze.
RPA, zamieszki przed pierwszymi wolnymi wyborami, kwiecień 1994 r.
Krzysztof Miller/Agencja Gazeta

RPA, zamieszki przed pierwszymi wolnymi wyborami, kwiecień 1994 r.

Zdarzyło się dawno temu. Reporter ląduje w metropolii globalnego Południa; poprzedniej nocy miał miejsce zamach stanu. W mieście spokój – ludzie idą do pracy, sklepikarze otwierają sklepiki, autobusy kursują, świeci słońce. Wojska ani widu, ani słychu. Żadnych znaków, że zdarzyło się coś dramatycznego. W pewnej chwili reporter widzi zbiegowisko. Zmierza pospiesznie w jego stronę w nadziei, że ujrzy coś, co odsłoni kawałek rzeczywistości dzień po. Okazuje się jednak, że to grupa gapiów przyglądających się sprzeczce kierowców, którzy zderzyli się na drodze. Po chwili – inne ludzkie skupisko. Nareszcie coś? Nie, to ludzie czekający na otwarcie poczty.

Sceny odmalował Ryszard Kapuściński w „Podróżach z Herodotem”, chwytając doświadczenie ludzi jego fachu pod różnymi szerokościami, różnych pokoleń. Któż z reporterów nie znalazł się w podobnej sytuacji – szukania obrazów, które pomogą zrozumieć i ujmą syntetycznie istotę rzeczy?

Obraz nie wystarczy

W Ciudad Juarez po ulicach toczyły się wozy pancerne i ciężarówki pełne żołnierzy. Od razu było widać, że stan wyjątkowy. W Rio de Janeiro było inaczej. Na plażach wylegiwali się wczasowicze i lokalsi, knajpy były pełne ludzi, grała muzyka. Ktoś, kto w tamtych dniach nie oglądał lokalnych wiadomości i nie czytał prasy, nie miał pojęcia, że wczoraj i dziś w wojnie gangów zginęli ludzie. Podobnie było w Amazonii, gdzie wynajęci cyngle odstrzeliwali obrońców puszczy w cichej wojnie o zasoby i ziemię.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj