Aby ratować rajskie plaże, trzeba je zamykać przed turystami.
Do niedawna widniała na okładkach prospektów turystycznych jako raj. Filipińską wyspę Boracay, główną plażową atrakcję kraju, w poprzednim sezonie odwiedziło 2 mln przybyszów. Żądnych złotego piasku, raf do nurkowania i fal do serfowania. W tym roku sezon się nie rozpocznie, bo znany ze stanowczych kroków prezydent Rodrigo Duterte zamknął wyspę na 6 miesięcy. Dopóki nie rozwiąże problemu oczyszczania ścieków, czyli – jak to po swojemu ujął prezydent – „nie przestanie śmierdzieć gównem”.
Polityka
19.2018
(3159) z dnia 08.05.2018;
Ludzie i wydarzenia. Świat;
s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Raj bez kanalizacji"