Czuwanie na placu Garibaldiego
Rankiem okolice placu Garibaldiego pustoszeją. Zakochane pary, które spędzają tu noce na całowaniu, piciu wina i słuchaniu hiphopowych serenad, wreszcie wsiadają na skuterki i jadą do domów. Zostają tylko pielgrzymi.

Pierwszy pojawia się Marian z synem. We wtorek wieczorem, trzy dni po śmierci Papieża, już krąży po Rzymie starym Fordem z przyciemnianymi szybami, szukając miejsca na dłuższy postój. Utyka w korkach, prawie przejeżdża motocyklistę, zbija migacz, ale odkrywa plac Garibaldiego.

Ford Mariana przemierza trasę z Mazur do Rzymu z przyklejonym do okna zdjęciem uśmiechniętego Jana Pawła II i biało-czerwoną flagą z czarną aksamitką.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną