Świat

Pamięć przedawniona

Coraz bliższy finał sprawy „skradzionych dzieci” w Hiszpanii

Inés Madrigal Inés Madrigal Chema Moya/EPA / PAP
Ten proceder – zamieniania dzieci i podmieniania rodziców – trwał od końca lat 30. do samego schyłku epoki Franco, 40 lat później.

Sąd w Madrycie wydał właśnie pierwszy wyrok w sprawie „skradzionych dzieci”, 49-letnia Inés Madrigal, której losów dotyczył, nazwała go „gorzko-słodkim”. Sąd udowodnił winę 85-letniego Eduardo Veli, długoletniego szefa madryckiej kliniki położniczej San Ramón, odpowiadającego po latach za porwanie Ines tuż po urodzeniu i sfałszowanie dokumentacji, ale nie wymierzył mu kary z powodu przedawnienia tych czynów. Ines wiedziała, że jest adoptowana i że matka „załatwiła sobie dziecko” pochodzące ze związku pozamałżeńskiego u znajomego księdza jezuity. Nie wiedziała, że dr Vela sfabrykował dokumenty o ciąży i porodzie przyszywanej matki, nie było adopcji, a po biologicznych rodzicach zatarto wszelki ślad.

Ten proceder – zamieniania dzieci i podmieniania rodziców – trwał od końca lat 30. do samego schyłku epoki Franco, 40 lat później. Na początku miał wymiar karno-polityczny i podłoże eugeniczne: noworodki zabierano wrogom systemu i trafiały do ultrakatolickich zwolenników generała. Później zamienił się w sprawny mechanizm przekazywania z rąk do rąk dzieci młodych matek, rodzin wielodzietnych i z marginesu, a dużą rolę pełniły tu siostry zakonne pracujące w klinikach położniczych i prowadzące sierocińce. Pomocnicą dr. Veli w San Ramón była siostra Maria, Maria Gomez Velbuena (zmarła dwa lata temu). Kilka razy stawała przed sądem, ale nigdy nie wyjaśniła swojej roli. Również Vela odmówił wszelkich informacji dotyczących biologicznych rodziców porwanych dzieci.

Historia „skradzionych dzieci” wybuchła dopiero w 2011 r., na fali rozliczeń ze zbrodniami epoki Franco, wcześniej odkreślanych grubą kreską. Ale dochodzenie do prawdy i sprawiedliwości jest niezwykle żmudne i powolne. Dziś wiadomo, że przypadków podmienionych dzieci było przynajmniej 30 tys.; z 2100 spraw wniesionych do sądów w 1600 przypadków odmówiono postępowań ze względu na przedawnienie. Inés Madrigal będzie się odwoływać do Sądu Najwyższego, że w takich sprawach nieważny jest upływ czasu. Ale ona i podobni w jej sytuacji mają coraz mniejsze szanse.

Polityka 43.2018 (3183) z dnia 23.10.2018; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 14
Oryginalny tytuł tekstu: "Pamięć przedawniona"

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak się leczy na Stadionie? „Wstyd mi, że w tym uczestniczę”

Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do Regent Warsaw Hotel, jednego z droższych w stolicy. To tutaj zakwaterowano personel szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną