Świat

Miasto cierń

HONGKONG: Pokolenie sprzeciwu

Protestujący weszli na drogę, z której nie da się już zawrócić. Nie mają liderów, nie mają struktury, nie mają planu, nie kalkulują. Protestujący weszli na drogę, z której nie da się już zawrócić. Nie mają liderów, nie mają struktury, nie mają planu, nie kalkulują. Thomas Peter/Reuters / Forum
Bunt Hongkongu to akt desperacji w obliczu nieuchronnego. Pekin tworzy sobie właśnie pokolenie sprzeciwu.
Młodzi aktywiści są coraz bardziej zdesperowani. Obecną formę protestu przyjęli z konieczności.Forum Młodzi aktywiści są coraz bardziej zdesperowani. Obecną formę protestu przyjęli z konieczności.

Gdy Chiny przejmowały Hongkong w 1997 r., wytwarzał on 20 proc. chińskiego PKB. Dziś – zaledwie 3 proc. Ale w dalszym ciągu inwestorzy wolą rozprowadzać akcje na giełdzie w Hongkongu, czwartej na świecie, utrzymywać tam swoje siedziby i kapitał. Słusznie uważają, że są lepiej chronieni przez pozostawione przez Brytyjczyków instytucje. Ale nie to najbardziej chroni Hongkong.

Miasto jest pralnią brudnych pieniędzy dla wierchuszki chińskiej partii komunistycznej. Likwidacja jego odrębności wcale nie musi być więc korzystna dla Pekinu.

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Miasto cierń"

Czytaj także

Ludzie i style

Związki romantyczne: zachowania, które wydają się normalne, a są toksyczne

Zdarza się, że mylimy zachowania, które są do zaakceptowania, z takimi, które stopniowo nasze związki wyniszczają.

Polityka.pl
13.05.2017