Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Boris Zwycięzca

Boris Johnson Boris Johnson Simon Dawson/Reuters / Forum

Oryginalnie brexit miał się wydarzyć 29 marca 2019 r. Ale od tamtych czasów (prawie) wszystko się zmieniło, w tym brytyjski premier. Theresa May, która rządziła krajem w pierwszej połowie roku, dwa razy przekładała datę wyjścia z Unii. Kością niezgody w negocjacjach z Brukselą był przede wszystkim tzw. backstop, czyli rozwiązanie, które po brexicie miało uniemożliwić powstanie granicy na wyspie Irlandii. Jego krytycy w Londynie byli przekonani, że na lata uwiąże Wielką Brytanię przy Unii i ostatecznie doprowadzili do dymisji May.

Od lipca krajem rządził Boris Johnson, któremu udało się zastąpić backstop umową celną, wciąż pełną kontrowersji, ale pozwalającą Londynowi zaraz po brexicie zawierać międzynarodowe umowy handlowe – priorytet dla brexitowców. W październiku Johnson chciał to wszystko przegłosować w parlamencie, ale jego Partia Konserwatywna nie miała już wtedy większości i opozycyjni posłowie de facto zmusili premiera – wbrew jego solennym obietnicom – do trzeciego w 2019 r. przełożenia brexitu. Przyparty do muru Johnson doprowadził do rozwiązania parlamentu i 12 grudnia jego partia bezapelacyjnie wygrała wybory, co w praktyce przesądza przyjęcie przez parlament Johnsonowej umowy o wyjściu i brexit z końcem stycznia.

Negocjacje brexitowe praktycznie na cały rok zamroziły normalną politykę na Wyspach, ale też do pewnego stopnia w Unii. Z tej perspektywy polityczne kombinatorstwo Johnsona, naginanie zasad najstarszego parlamentaryzmu i igranie z brytyjskimi sądami, za co był tak ostro krytykowany, już po styczniowym brexicie może być mu zapomniane. W końcu wziął miecz, przeciął ten węzeł, który nie tylko on przecież zawiązał, i dlatego – z sympatią czy bez – trzeba mu przyznać tytuł zwycięzcy 2019 r.

Polityka 51.2019 (3241) z dnia 17.12.2019; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 15
Reklama