Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Tydzień Trumpa

Prezydent USA przed połączonymi izbami Kongresu przekonywał, że Ameryka ma swój najlepszy czas. Prezydent USA przed połączonymi izbami Kongresu przekonywał, że Ameryka ma swój najlepszy czas. Jonathan Newton/The Washington Post / Getty Images

Wygłaszając 4 lutego orędzie o stanie państwa, Donald Trump przypominał King Konga bijącego pięściami w tors w geście zwycięstwa. Ale przyznajmy, że ma ku temu powody. Z zarzutów o nadużycie władzy i utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości Senat uniewinnił go głosami republikanów, z których tylko Mitt Romney opowiedział się za usunięciem go z urzędu. Dzień wcześniej sondaż Gallupa wykazał, że 49 proc. Amerykanów dobrze ocenia jego rządy, co jest najlepszym wynikiem od początku kadencji. A pierwsze prawybory w Partii Demokratycznej w Iowa, które miały zmobilizować opozycję i wyłonić lidera wyścigu do nominacji prezydenckiej, zakończyły się kompromitacją. Wskutek awarii przez wiele dni nie udawało się obliczyć wyników głosowania (wygrał Pete Buttigieg z 26,2 proc., Bernie Sanders dostał 26,1 proc., Elizabeth Warren – 18 proc., a uważany za faworyta Joe Biden ledwie 15,8 proc.). Demokraci nie potrafią zorganizować prawyborów, a chcą rządzić krajem – szydził Biały Dom.

Finał impeachmentu nasuwa smutne refleksje o stanie demokracji w USA. Mimo dowodów, że Trump szantażował przywódcę Ukrainy, wstrzymując amerykańską pomoc, by zmusić go do ogłoszenia śledztwa przeciw Joe Bidenowi, i blokował dochodzenie w Kongresie w tej sprawie, republikanie nie odważyli się mu przeciwstawić. Oczyszczenie z zarzutu obstrukcji śledztwa stwarza fatalny precedens dla jego następców, którym łatwiej będzie stawiać się ponad prawem. Trump zwalnia teraz dyplomatów i doradców, którzy zeznawali przeciwko niemu, co odstraszy współpracowników przyszłych prezydentów od sygnalizowania nieprawości w Białym Domu. Werdykt Senatu podyktowany motywami czysto politycznymi podważa sens instytucji impeachmentu. Jeżeli wskutek skrajnej partyjnej polaryzacji wynik był przesądzony, obie strony mogłyby oszczędzić czasu i wydatków na rytualne procedury.

Polityka 7.2020 (3248) z dnia 11.02.2020; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama