Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Chinawood

CHINY: Pekin zmiękcza Hollywood

Yifei Liu grająca tytułową rolę w „Mulan”. Yifei Liu grająca tytułową rolę w „Mulan”. Frazer Harrison / Getty Images
Finansowy nacisk na Hollywood jest dziś nieodłącznym elementem prowadzonej przez Chiny polityki soft power, która coraz częściej łamie artystom i producentom kręgosłupy i sprawia, że są w stanie przymknąć oczy na najbardziej absurdalne wymagania.
Część widzów wezwała do bojkotu produkcji, gdy grająca tytułową rolę Yifei Liu poparła akcję policji pacyfikującej antychińskie protesty w Hongkongu.Walt Disney Mulan/Facebook Część widzów wezwała do bojkotu produkcji, gdy grająca tytułową rolę Yifei Liu poparła akcję policji pacyfikującej antychińskie protesty w Hongkongu.

Do kin znów trafiła „Mulan”, amerykańsko-chińska superprodukcja – tym razem w fabularnym remake’u słynnej animacji ze studia Disneya. To opowieść o młodej dziewczynie, która na wezwanie cesarza przyłącza się do armii, aby w męskim przebraniu walczyć z wrogiem. Łamie w ten sposób święte prawa, lecz jej odwaga, brawura i inteligencja zyskują wreszcie uznanie żołnierzy, rodziny i samego władcy.

Film, nakręcony przez nowozelandzką reżyserkę Niki Caro (kilka lat temu zrealizowała „Azyl”, którego bohaterami byli Antonina i Jan Żabińscy, ukrywający podczas wojny Żydów w warszawskim zoo) imponuje rozmachem, efektami specjalnymi, świetną obsadą, w której błyszczą gwiazdy chińskiego kina. Perfekcyjnie skrojone widowisko.

Z powodu pandemii premierę „Mulan” w USA, Australii i części krajów europejskich przeniesiono z kin na platformę streamingową Disney+. Tam, gdzie serwis nie jest jeszcze dostępny, film trafia na wielkie ekrany. Oczy producentów będą zaś zwrócone przede wszystkim w stronę Chin – film był przecież realizowany z myślą o tamtejszej publiczności.

Przed premierą nie obyło się bez kontrowersji. Część widzów wezwała do bojkotu produkcji, gdy grająca tytułową rolę Yifei Liu poparła akcję policji pacyfikującej antychińskie protesty w Hongkongu. Później oburzenie wywołał fakt, że w napisach końcowych pojawiają się podziękowania dla instytucji państwowych w prowincji Xinjiang, gdzie powstawały zdjęcia do filmu.

„Ponad milion muzułmanów, przede wszystkim z mniejszości ujgurskiej, trafiło do obozów koncentracyjnych. Niektórych wypuszczono, wielu zmarło” – przypomina felietonista „The Washington Post” Isaac Stone Fish. „Disney pracował w rejonie, w którym dochodzi do ludobójstwa, i dziękował departamentom rządu, który pomaga je przeprowadzić”.

Polityka 38.2020 (3279) z dnia 15.09.2020; Świat; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Chinawood"
Reklama