Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Nie będzie ekstradycji Juliana Assange’a. Ale to nie koniec batalii

Demonstracja przeciwników ekstradycji Juliana Assange’a przed londyńskim sądem Demonstracja przeciwników ekstradycji Juliana Assange’a przed londyńskim sądem Stephen Chung / Zuma Press / Forum
Prokuratorzy chcą sprowadzić Assange’a do USA, by odpowiadał za wielokrotne złamanie przepisów. W razie skazania twórcy WikiLeaks grozi 175 lat więzienia.

Brytyjski sąd nie zgodził się na ekstradycję Juliana Assange’a, założyciela demaskatorskiego serwisu WikiLeaks. Zdecydował stan jego zdrowia psychicznego i wysokie prawdopodobieństwo, że w przypadku wydania amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości targnie się na swoje życie. Ale historia Assange’a – który zdążył stać się jednym z symboli epoki – wcale się nie kończy.

Raz, że w ciągu dwóch tygodni należy spodziewać się odwołania i pewnie w przeciągu miesięcy kolejnego wyroku. Dwa – w przypadku orzeczenia tym razem niekorzystnego dla 49-letniego Australijczyka ostatnie słowo będzie należało do brytyjskiej minister spraw wewnętrznych, która musi zgodę podpisać. Natomiast Assange’owi pozostanie jeszcze Europejski Trybunał Praw Człowieka. Jeśli wygra w Strasburgu, wniosek upadnie.

175 lat więzienia dla Assange′a

Prokuratorzy chcą sprowadzić Assange’a do Stanów Zjednoczonych, by odpowiadał za wielokrotne złamanie przepisów ustawy o szpiegostwie, ujawnianie tajemnicy wojskowej i dyplomatycznej, współuczestnictwo we włamaniach do rządowych komputerów i publikację szeregu dokumentów otrzymanych m.in. przed dekadą od analityka wywiadu, zwłaszcza dotyczących działań – w tym zbrodni – armii, urzędników i służb podczas wojen w Afganistanie i Iraku. Później WikiLeaks ujawniało m.in. raporty dyplomacji i sztabu wyborczego Hillary Clinton.

W razie skazania twórcy serwisu grozi 175 lat łącznej kary pozbawienia wolności. Długo starał się unikać sądów, po to schronił się na siedem lat w pokoiku ambasady Ekwadoru w Londynie, z której wyproszono go zeszłej wiosny. Później przebywał w więzieniu Belmarsh we wschodniej części miasta, gdzie trafił ze łamanie warunków zwolnienia za kaucją, a teraz czeka na rozstrzygnięcie kwestii ekstradycji.

Sędzia Vanessa Baraister nie orzekła, czy Assange jest winny m.in. sprowadzenia niebezpieczeństwa na osoby wymienione w dokumentach, niemniej stwierdziła, że nie działał jedynie jako dziennikarz. Tymczasem obrońcy i zwolennicy jego działalności twierdzą, że należy mu się właśnie taka ochrona, jaka przysługuje dziennikarzom. Że powinno patrzeć się na niego przede wszystkim jak na bojownika o wolność słowa i przejrzystość spraw publicznych, ujawniającego zwłaszcza nielegalne decyzje funkcjonariuszy państwa i hipokryzję polityków. Assange twierdzi, że pełna jawność pozwala bronić się obywatelom przed tyranią.

Czytaj też: Chelsea Manning, słynna sygnalistka, przyniosła sławę WikiLeaks

Ego twórcy WikiLeaks

Rzecz jest o tyle aktualna i doniosła, że przepisy ustawy o szpiegostwie są w USA wykorzystywane do tropienia źródeł dziennikarzy, zwłaszcza sygnalistów. Stają się też podstawą do śledzenia samych reporterów i działo się tak nie tylko w czasie prezydentury Donalda Trumpa, ale także jego poprzednika Baracka Obamy. Joe Biden w 2010 r. jako wiceprezydent nazwał Assange’a terrorystą – mógłby go ułaskawić albo amerykańscy prokuratorzy wycofają zarzuty. Trump szefa WikiLeaks nie ułaskawił, mimo że na koniec kadencji skrócił kary kilkudziesięciu osobom, w tym ojca swojego zięcia, szefa swojego sztabu z 2016 r., jednego z doradców itd.

Choć w grudniu minie 15 lat funkcjonowania serwisu, to jego spektakularna aktywność nie doprowadziła do jakościowej zmiany w prowadzeniu polityki np. przez rząd amerykański, mimo że ujawniono szereg obrzydliwości. Jednocześnie cieniem na WikiLeaks kładzie się ego założyciela, przysłaniające szczytne intencje i misję portalu. Trudno też pominąć głoszone przez niego dość fantastyczne teorie spiskowe i wybiórcze podejście, które doprowadziło go do flirtu z kremlowską propagandą. Bo WikiLeaks jakoś szczególnie nie celuje w Rosję i Chiny, gdzie niebezpieczeństwo tyranii już się ziściło, wolność słowa jest zdeptana, a obywatele traktowani są jak rekwizyty w rękach reżimu.

Czytaj też: Dlaczego WikiLeaks ujawnia wybiórczo?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną